niedziela, 19 maja 2013

Travel Month Road Trip. The Big Plan!

Już za miesiąc Big Trip.
A konkretniej Road Trip.
Może parę liczb na początek:
1 auto
2 baby
2 chłopów
2 kaniony: Grand Canyon, Antelope Canyon
5 parków narodowych: Redwoods, Arches, Monument, Yellowstone, Mesa Verde ( a kto wie czy nie będzie ich więcej :) )
9 stanów: California, Nevada, Utah, Arizona, New Mexico, Colorado, Wyoming, Idaho, Oregon
11 dni w trasie (niestety tylko tyle, bo chłopaki mają ograniczony urlop)
ok 4000 mil= ok 6500km.  i jest to liczba bardzo szacunkowa, bo wiadomo, że będziemy zjeżdżać tu i ówdzie, więc ile wyjdzie dokładnie dowiemy się na końcu:)





A teraz plan wycieczki w skrócie.:

PONIEDZIAŁEK 17.06:
Z samego rana wyjedziemy z SF i naszym pierwszym przystankiem będzie Los Angeles.
Patrycja i ja byłyśmy już tam, ale nie udało nam się wejść na Hollywood Sign i do Griffith Observatory z pięknym widokiem na całe LA.
Tam nocujemy i z samego rana jedziemy do Las Vegas.





WTOREK 18.06:
 Ponieważ będziemy w LV już w południe to po zostawieniu rzeczy jedziemy zobaczyć Hoover Dam:




Potem wracamy i idziemy poszaleć w Vegas :)
Hotel mamy rewelacyjny: nazywa się Circus Circus i ma w środku rollercoaster i wesołe miasteczko!!!
Niesety nie będzie "party hard", bo z samego rana jedziemy dalej.


 



ŚRODA 19.06:
Pobudka o 6.00 i celujemy w Grand Canyon West Rim.
Jest to zupełnie po innej stronie niż byłam poprzenido.
Więc cieszę się, że zobaczę to cudo z dwóch różnych miejsc.
Tym razem jedziemy w okolice słynnego Skywalk:
Połazimy sobie po Kanionie, pozachwycamy się i śmigamy popołudniu do Page w Arizonie.




CZWARTEK 20.06:
Dziś będzie mega szalony dzień i najbardziej napakowany.
Page, AZ. W tym miasteczku nocowałam podczas porzedniego road tripu.
Jest świetnie położone, bo w okolicy jest  Antelope Canyon, Lake Powell i Horseshoe Bend, który już opisywałam wcześniej.
PannaAnna na krawędzi:



Jedziemy również do Antelope Canyon.
Z tym, że ja byłam poprzednio w  Upper a teraz pojedziemy do Lower.
W  Upper chodzi się po dnie, ogląda ściany, przechodzi tunel i jesteśmy done, a w Lower wchodzi się z góry i zwiedza kanion zasuwając po drabinach :)



Potem znowu hop w auto i jedziemy do Monument Valley National Park.
Na pewno kojarzycie widoczki z wielu westernów, czy filmów gdzie ktoś ucieka przez pustkowia :P






Tam zatrzymamy się pewnie tylko na chwilę, porobić zdjęcia i  odpocząć.
Nasza trasa przebiega wzdłuż MVNP, więc napatrzymy się do woli, a musimy prędziutko dojechać do  Four Corners Monument.
Znalazłam to cudo wgapiając się w mapę i pomyślałam: tam na pewno jest miejsce gdzie można stanąć...
Co to jest Four Corners Monument? 
Jest to jedyne miejsce na terenie USA, gdzie granice stanów krzyżują się pod kątem prostym: Utah, Colorado, New Mexico i Arizona.
Można przyjąć odpowiednią, wygiętą pogiętą pozycję i tym sposobem być w czterech miejscach jednocześnie.
Schizofrenia gwarantowana :)
Jak już się odschizofrenujemy to jedziemy do Cortez w Colorado gdzie śpimy.





 



PIĄTEK 21.06:
Miasteczko Cortez jes położone najbliżej Mesa Verde National Park, który też znalazłam przez przypadek i stwierdziłam, że warto by to zobaczyć.
Główną atrakcją parku jest miasteczko Indian powstałe w okresie między VI a XIV wiekiem naszej ery i zbudowane w ścianie kanionu. 
Robi wrażnie prawda?


Po tym parku śmigamy  w kierunku Salt Lake City, po drodze stając w Arches National Park.






SOBOTA 22.06:
Salt Lake City było tylko przystankiem na mega długiej trasie z Cortez do Yellowstone Park.
Z samego SLC do Parku jet 7 h jazdy, więc jak dojedziemy to będziemy mieli spokojnie czas, żeby odetchnąć przed resztą trasy.
W Yellowstone mamy dwa noclegi, bo był to nasz główny cel, no i nie da się zobaczyć tego parku mając jeden krótki dzień.
Salt Lake City:




NIEDZIELA 23.06:
Calutki dzień przełazimy po Yellowstone.
W planie: Old Faithfull Geyser, Grand Prismatic Spring i bizony :)






PONIEDZIAŁEK 24.06:
Jedziemy z Yellowstone w kierunku Portland w Oregonie, jednak jest to tak daleko, że zatrzymujemy się w Boise, Idaho.
Jestem jeszcze na etapie szukania co tam po drodze warto zobaczyć.
Myślę, że po prostu będziemy się rozkoszować widokami i może uda się w jakiś dzikich rzekach czy jeziorach popływać :)




WTOREK 25.06:
8 godzinna jazda do Portland.... Tam pochodzimy po mieście i zobaczymy gdzie kończy się słynny Oregon Trail, o którym każde amerykańskie dziecko musi wiedzieć.
Oregon Trail to nazwa jednego z najważniejszych kierunków migracji osadników na zachód Stanów Zjednoczonych.
Pionierzy "Dzikiego Zachodu" podróżowali tym szlakiem krytymi wozami w XIX w., rozpoczynając liczącą około 3000 km podróż z St. Louis.
Dzisiejsze drogi krajowe w USA na tamtych terenach biegną w dużej mierze dokładnie po dawnym szlaku, lub w jego bliskim sąsiedztwie (np. autostrada 86W w Idaho).


 

ŚRODA 26.06:
 Już bliżej niż dalej do SF :)
Z Portland jedziemy do Crescent City, CA gdzie mamy nocleg.
Po drodze będziemy enjoyować się widokiem oceanu i stawać gdzie nam się będzie podobało :)

CZWARTEK 27.06:
Miasteczko Crescent City wybrałam, bo jest najbliżej do Redwoods National Park, w którym rosną sekwoje.
Jest tam  najwyższe drzewo świata, o wysokości 115,55 metra.





Kiedy już napatrzymy się na te giganty jedziemy do SF, po drodze zahaczając jeszcze o parę miejsce m.in Fort Bragg, Ca gdzie jest słynna Glass Beach.
Jest to plaża, na której jest pełno "wyślizganego" szkła, które ludzie wrzucali ze śmieciami do oceanu.



I tak nasza trasa dobiegnie końca....
W SF będziemy pewnie w nocy.
Wykończeni  i niesamowicie szczęśliwi :)
O ile się po drodze nie pozabijamy... :P


BON VOYAGE!!! :)



20 komentarzy:

  1. jedyne co mi przychodzi do głowy to awesome! zazdroszczę i życzę niezapomnianej wycieczki! a po RT wracasz jeszcze do HF czy lecisz do Polski? jakiś czas temu pisałaś o przeprowadzce do innego domu, uskuteczniliście ją w końcu?

    OdpowiedzUsuń
  2. ja wychodzę od hostów 5 czerwca o 18.30,zamykam drzwi i zostawiam karteczkę "thanks,it was fun: :) i nie wracam tam :) będę przez cały travel month mieszkała u koleżanki.

    a do innego domu się nie przeprowadziliśmy, bo w ostatniej chwili coś im wypadło. ja się tam cieszę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak przeczytalam "2 baby" to myslałam, że dzieci ;o FACEPALM x100 haha

    Ten hotel w LV jest niesamowity! I te wszystkie miejsca, które planujecie zobaczyć... aż brak słów. Spełniasz moje marzenia haha :D Mam nadzieję, że uda mi się odbyć taki road trip jak już będe w USA :)
    Pozdrawiam i życzę SPOKOJNYCH, ostatnich dni z hostami :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah, nie Ty jedna, też myślałam, że 2 dziecioków :D
      Ahh, to będzie niesamowity trip! Już się nie mogę doczekać opisów wszystkiego dokładnie,
      3maj się :)

      Usuń
    2. ŻADNYCH BABY, KIDS, CHILDREN W CZASIE WYCIECZKI!!!!! :P:P

      Usuń
  4. Kurcze. Mam nadzieję, że wszystko się Wam uda i zdążycie wszystko zobaczyć ! Ale chyba dużo czasu spędzicie w aucie, tak?
    Czekam na relacje i dużo dużo zdjęć !! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no bardzo dużo :)ale jak road trip to road trip :)

      Usuń
    2. I tak się zastanawiam, zdążycie to wszystko zobaczyć ? Nie będziecie zmęczeni drogą czy coś? ;) Tak się tylko pytam. Ale wiem, że to wielkie "coś" i raczej nikt nie będzie zmęczony !
      A jest możliwość dostania pocztówki od Ciebie ?Wiem, wszystkim zawsze zawracam głowę pocztówkami ;D

      Usuń
    3. oczywiscie, że bedziemy mega zmeczeni :) ale tego się nie czuje.. dopiero jak wrócimy to to zmęczenie wyjdzie i pewnie padniemy tak jak po poprzednim tripie :P

      Usuń
    4. a skąd chcesz kartkę? wiem, że zbierasz to Ci wyślę :)

      Usuń
    5. Kanion. Tak, zdecydowanie Kanion ! Jeśli jest taka możliwość oczywiście ! ;)

      Usuń
  5. Jak to czytam to po 1. Strasznie zazdroszczę!, po 2. Jeszcze bardziej chcę być Au Pair. po 3. myśle że ktoś zajrzał do mojej głowy i wyciągnął marzenia. :D wspaniele Aniu! trzymaj się tam jeszcze przez tych ostatnich pare dni. Oby to był dobry czas . Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. a jak oddasz hostowi Iphone'a skoro już tam nie wracasz?
    Pisalas, że pozwolil Ci go wziąć na tripa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wrócę tylko, żeby się spotkać z dzieciakami przed wyjazdem i zobaczyć Nową w akcji :D

      Usuń
    2. A z jakiego kraju będzie nowa ?

      Usuń
    3. nowa jest z Kolumbii i ma 20 lat.

      Usuń
  7. Jezu jak ja Ci zazdroszcze! Wszystkie miejsca, które chciałabym zobaczyć ;D

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie, to nie Orinda, wioskę obok - nie chcę pisac publicznie, bo to hości różne rzeczy wymyślają i sprawdzają :<

    no mam nadzieję, ze mi się spodoba lubię te klimaty!
    tylko się zastanawiam jak tam z temperaturą w zimie, jak się ubierać? co ja mam wziąć jak ja pod koniec września tam wyyląduję?:D

    Chętnie posłucham rad :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale supeeeeR!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Jeju jeju jeju, chciałabym tyle miejsc chociaż przez całe życie zobaczyć! Portland, Salt Lake City... :D Chociaż chyba bardziej Portland:) Ale mi sie marzy ech:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Fantastyczny plan road tripu. To moje marzenie. Jaki jest budżet takiej przygody? :)

    OdpowiedzUsuń