Na wyspie.
Na Zakynthos.
I ostatnio zatęskniła za pisaniem.
Nawet bardzo.
Tak bardzo, że chce napisać o wszystkim co było
greckie,
turystyczne,
kotowe,
rezydentowe,
smaczne,
romansowe,
oraz Zakynthosowe
i nie wie od czego zacząć...
Więc postanowiłam, że zacznę od końca. Od podsumowania.
Podsumować mogę to tylko jednym zdaniem:
znalazłam pracę marzeń.
Taką pracę, która daje mi ogromne szczęście.
Pracę, która codziennie zaskakuje czymś innym.
Pracę, która pozwoliła mi połączyć przyjemne z pożytecznym.
Pracę dzięki, której mogę gdzieś być, zwiedzać, oglądać, przeżywać, fotografować, poznawać.
Pracę, która motywowała codziennie, żeby wiedzieć więcej, nauczyć się więcej, być lepszym rezydentem/pilotem niż dzień wcześniej.
Życzę każdemu znalezienia takiej pracy.
Dla jednego będzie to milion papierków z cyferkami, dla innego stos kabli/śrubek a dla kogoś jeszcze innego będzie to laboratorium pełne fiolek i wybuchających cieczy.
I nie jest łatwo znaleźć taką pracę, bo na pewno milion osób po drodze, będzie mówiło, że po co? / dlaczego? / źle Ci w obecnej pracy? / inni mają gorszą pracę / będziesz ryzykować wszystko? / za stara jesteś / jutro Ci przejdzie.
[ niepotrzebne skreślić :) ]
[można nie skreślać niczego]
Ale jak się jest młodym, bez własnej rodziny, bez dzieci, to jak to mówią: WHY THE HELL NOT?!
Znajdź pracę, którą pokochasz, a nie będziesz musiał pracować.
Od maja do października zasuwałam jak królik Energizera.
Bez dnia wolnego.
Lotnisko, prowadzenie wycieczek, spotkania informacyjne, dyżury w hotelach, osobliwi turyści.
Praca 24/7.
Bo nigdy nie wiesz kiedy Janusz zadzwoni się poskarżyć na głośno tupiącego pająka lub, kiedy Grażynka będzie domagać się wymiany kafelek w basenie.
To wszystko doprawione autem bez klimy przy 35 stopniach, pomykaniem w obcasach , mundurową, aseksualną za kolanko spódnicą oraz bezwzględnie nieprzepuszczającą powietrza koszulą zapiętą na przedostatni guzik.
Wieczory wypełnione ustawianiem grafiku na dzień następny, odbieraniem milion telefonów od Januszy (bo pająk nadal tupie) i Grażynek (Niemcy mają ładniejsze kafelki!), na koniec łyk greckiego wina, grecki chłopak, grecka kolacja i spać.
I choćby nie wiem jak mnie Grażynka kafelkami zdenerwowała, i choćby nie wiem jak wielka bieganina była tego dnia, zasypiałam przeszczęśliwa i zadowolona.
Budziłam się równie przeszczęśliwa i zadowolona, że dziś mogę znowu to robić!
Że będę gnać w nieoddychającym mundurze w rozgrzanym do granic możliwości aucie przez miasto gdzie połowa restauratorów macha i pozdrawia mnie już z kilometra.
Że będę mogła po raz 30-ty obejrzeć jedną z najczęściej fotografowanych plaż na świecie i TEN wrak.
Że znowu poprowadzę wycieczkę, podczas, której z uśmiechem na ustach wytłumaczę Grażynce po raz setny czemu Niemcy mają inne kafelki w basenie.
Że gdy po wycieczce owa Grażynka będzie mi biła brawo w autokarze , to będę wiedziała, że poza kafelkami Grażka zapamięta mnóstwo ciekawostek o greckiej kawie, będzie w Polsce sypać historyjkami o greckich bogach i błyśnie wiedzą o oliwie z oliwek.
I to wszystkie dzięki mnie.
To jest cudowne.
To jest motywujące.
To mnie uszczęśliwiało.
Co więcej: udało mi się również uszczęśliwić Grażynkę :)
I dlatego mam zamiar się tak uszczęśliwiać przez najbliższe 5 lat.
OPAAA!!!!
Panna Anna
"Ja rozumiem, że obowiązująca w naszym kraju religia nie
pozwala na cieszenie się życiem bo z zasady tu na ziemi powinniśmy
cierpieć a prawdziwy raj to będzie jak nas złożą dwa metry pod ziemią.
Ale wierzę, (może dlatego, że jestem głupi) że powinniśmy dążyć do tego
aby zwyczajnie bywać – tu duże słowo SZCZĘŚLIWYMI.
A pierwszym elementem prowadzącym w tym kierunku jest zrozumienie co nam tak naprawdę sprawia przyjemność.
Może nie stać cię teraz na wiele rzeczy,
które wydają się ważne: mieszkanie,
samochód, wakacje, kieckę, buty (wstaw sobie dowolną pierdołę).
Ale stać cię na pewno na szczerość. Ona nie wymaga kasy.
Zastanów się więc co chcesz robić? W czym jesteś dobry/a?
A dalej po prostu to rób i idź za marzeniami. Kiedy masz to robić jak nie teraz?
Kiedy masz ryzykować jak nie teraz? Wiem, że to niepopularne
ale w życiu nie chodzi tylko o to aby zarabiać dużo banknotów,
ale o to aby każdy dzień zaczynać z uśmiechem na ustach."
pozwala na cieszenie się życiem bo z zasady tu na ziemi powinniśmy
cierpieć a prawdziwy raj to będzie jak nas złożą dwa metry pod ziemią.
Ale wierzę, (może dlatego, że jestem głupi) że powinniśmy dążyć do tego
aby zwyczajnie bywać – tu duże słowo SZCZĘŚLIWYMI.
A pierwszym elementem prowadzącym w tym kierunku jest zrozumienie co nam tak naprawdę sprawia przyjemność.
Może nie stać cię teraz na wiele rzeczy,
które wydają się ważne: mieszkanie,
samochód, wakacje, kieckę, buty (wstaw sobie dowolną pierdołę).
Ale stać cię na pewno na szczerość. Ona nie wymaga kasy.
Zastanów się więc co chcesz robić? W czym jesteś dobry/a?
A dalej po prostu to rób i idź za marzeniami. Kiedy masz to robić jak nie teraz?
Kiedy masz ryzykować jak nie teraz? Wiem, że to niepopularne
ale w życiu nie chodzi tylko o to aby zarabiać dużo banknotów,
ale o to aby każdy dzień zaczynać z uśmiechem na ustach."
cyt.z Piotr C. "POKOLENIE IKEA"


+(2)-001.jpg)























