I na pewno będę kolejne dwa.....dzieścia.
Napa Valley.
Przepiękna, urokliwa, z klimatem.
Tam się chce wracać i odkrywać każdą winiarnię.
A jest co odkrywać, bo jest ich ponad 450.
Można spędzać każdy dzień przez cały rok w jednej i tak jeszcze sporo zostanie.
Ja póki co byłam w 8.
Nawet taki niepijacz wina jak ja znalazł tam dwa takie, które trafiły w moje wysublimowane kubeczki smakowe.
Białe oczywiście.
Czerwonego nawet zapach mi nie pasuje.
Zwiedzanie Napy polecam zacząć od Visitor Center, w którym dostaje się mapę z wszystkimi winiarniami.
Pani Visitorowa po wysłuchaniu wynurzeń na temat co chcemy zobaczyć, co i ile wypić, kieruje nas do tych najbardziej odpowiednich.
Jeśli się ładnie uśmiechnie to można się też załapać na kuponiki z darmowymi tastingami, albo takimi 2 w cenie 1.
Koszt tastingu to zazwyczaj do ok 10-30$, ale w tej cenie dają od 4 do 6 win do smakowania.
Więc można wyjść krokiem chwiejnym, zygzakowatym już po jednej winiarni.
Wiadomo, że pielgrzymowanie od winiarni do winiarni odbywa się samochodem, więc tamtejsza policja wyraża lekką tolerancję w przekraczaniu dopuszczalnych promili.
A teraz bierzemy lampkę wina do ręki o oglądamy zdjęcia dla wzmocnienia smaku:
Wchodzimy!
...do tych pól malowanych winem rozmaitem... ;)
Test na trzeźwość ostrości lub ostrość trzeźwości.
Jak pies z kotem.
Table for two, please! With the view!
Tak, to jest winiarnia:
Winiarnie jesienią są bajeczne!
Sorry nooo...
Zwierzę winne w winiarni. Albo i niewinne.
I pamiętać o zakąsce! Bo nie można pić na pusty żołądek
JEDŹCIE I PIJCIE W NAPIE WSZYSCY!
CHEERS :)