Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Yellowstone. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Yellowstone. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 20 maja 2013

Travel Month Road Trip. The Big Plan!

Już za miesiąc Big Trip.
A konkretniej Road Trip.
Może parę liczb na początek:
1 auto
2 baby
2 chłopów
2 kaniony: Grand Canyon, Antelope Canyon
5 parków narodowych: Redwoods, Arches, Monument, Yellowstone, Mesa Verde ( a kto wie czy nie będzie ich więcej :) )
9 stanów: California, Nevada, Utah, Arizona, New Mexico, Colorado, Wyoming, Idaho, Oregon
11 dni w trasie (niestety tylko tyle, bo chłopaki mają ograniczony urlop)
ok 4000 mil= ok 6500km.  i jest to liczba bardzo szacunkowa, bo wiadomo, że będziemy zjeżdżać tu i ówdzie, więc ile wyjdzie dokładnie dowiemy się na końcu:)





A teraz plan wycieczki w skrócie.:

PONIEDZIAŁEK 17.06:
Z samego rana wyjedziemy z SF i naszym pierwszym przystankiem będzie Los Angeles.
Patrycja i ja byłyśmy już tam, ale nie udało nam się wejść na Hollywood Sign i do Griffith Observatory z pięknym widokiem na całe LA.
Tam nocujemy i z samego rana jedziemy do Las Vegas.





WTOREK 18.06:
 Ponieważ będziemy w LV już w południe to po zostawieniu rzeczy jedziemy zobaczyć Hoover Dam:




Potem wracamy i idziemy poszaleć w Vegas :)
Hotel mamy rewelacyjny: nazywa się Circus Circus i ma w środku rollercoaster i wesołe miasteczko!!!
Niesety nie będzie "party hard", bo z samego rana jedziemy dalej.


 



ŚRODA 19.06:
Pobudka o 6.00 i celujemy w Grand Canyon West Rim.
Jest to zupełnie po innej stronie niż byłam poprzenido.
Więc cieszę się, że zobaczę to cudo z dwóch różnych miejsc.
Tym razem jedziemy w okolice słynnego Skywalk:
Połazimy sobie po Kanionie, pozachwycamy się i śmigamy popołudniu do Page w Arizonie.




CZWARTEK 20.06:
Dziś będzie mega szalony dzień i najbardziej napakowany.
Page, AZ. W tym miasteczku nocowałam podczas porzedniego road tripu.
Jest świetnie położone, bo w okolicy jest  Antelope Canyon, Lake Powell i Horseshoe Bend, który już opisywałam wcześniej.
PannaAnna na krawędzi:



Jedziemy również do Antelope Canyon.
Z tym, że ja byłam poprzednio w  Upper a teraz pojedziemy do Lower.
W  Upper chodzi się po dnie, ogląda ściany, przechodzi tunel i jesteśmy done, a w Lower wchodzi się z góry i zwiedza kanion zasuwając po drabinach :)



Potem znowu hop w auto i jedziemy do Monument Valley National Park.
Na pewno kojarzycie widoczki z wielu westernów, czy filmów gdzie ktoś ucieka przez pustkowia :P






Tam zatrzymamy się pewnie tylko na chwilę, porobić zdjęcia i  odpocząć.
Nasza trasa przebiega wzdłuż MVNP, więc napatrzymy się do woli, a musimy prędziutko dojechać do  Four Corners Monument.
Znalazłam to cudo wgapiając się w mapę i pomyślałam: tam na pewno jest miejsce gdzie można stanąć...
Co to jest Four Corners Monument? 
Jest to jedyne miejsce na terenie USA, gdzie granice stanów krzyżują się pod kątem prostym: Utah, Colorado, New Mexico i Arizona.
Można przyjąć odpowiednią, wygiętą pogiętą pozycję i tym sposobem być w czterech miejscach jednocześnie.
Schizofrenia gwarantowana :)
Jak już się odschizofrenujemy to jedziemy do Cortez w Colorado gdzie śpimy.





 



PIĄTEK 21.06:
Miasteczko Cortez jes położone najbliżej Mesa Verde National Park, który też znalazłam przez przypadek i stwierdziłam, że warto by to zobaczyć.
Główną atrakcją parku jest miasteczko Indian powstałe w okresie między VI a XIV wiekiem naszej ery i zbudowane w ścianie kanionu. 
Robi wrażnie prawda?


Po tym parku śmigamy  w kierunku Salt Lake City, po drodze stając w Arches National Park.






SOBOTA 22.06:
Salt Lake City było tylko przystankiem na mega długiej trasie z Cortez do Yellowstone Park.
Z samego SLC do Parku jet 7 h jazdy, więc jak dojedziemy to będziemy mieli spokojnie czas, żeby odetchnąć przed resztą trasy.
W Yellowstone mamy dwa noclegi, bo był to nasz główny cel, no i nie da się zobaczyć tego parku mając jeden krótki dzień.
Salt Lake City:




NIEDZIELA 23.06:
Calutki dzień przełazimy po Yellowstone.
W planie: Old Faithfull Geyser, Grand Prismatic Spring i bizony :)






PONIEDZIAŁEK 24.06:
Jedziemy z Yellowstone w kierunku Portland w Oregonie, jednak jest to tak daleko, że zatrzymujemy się w Boise, Idaho.
Jestem jeszcze na etapie szukania co tam po drodze warto zobaczyć.
Myślę, że po prostu będziemy się rozkoszować widokami i może uda się w jakiś dzikich rzekach czy jeziorach popływać :)




WTOREK 25.06:
8 godzinna jazda do Portland.... Tam pochodzimy po mieście i zobaczymy gdzie kończy się słynny Oregon Trail, o którym każde amerykańskie dziecko musi wiedzieć.
Oregon Trail to nazwa jednego z najważniejszych kierunków migracji osadników na zachód Stanów Zjednoczonych.
Pionierzy "Dzikiego Zachodu" podróżowali tym szlakiem krytymi wozami w XIX w., rozpoczynając liczącą około 3000 km podróż z St. Louis.
Dzisiejsze drogi krajowe w USA na tamtych terenach biegną w dużej mierze dokładnie po dawnym szlaku, lub w jego bliskim sąsiedztwie (np. autostrada 86W w Idaho).


 

ŚRODA 26.06:
 Już bliżej niż dalej do SF :)
Z Portland jedziemy do Crescent City, CA gdzie mamy nocleg.
Po drodze będziemy enjoyować się widokiem oceanu i stawać gdzie nam się będzie podobało :)

CZWARTEK 27.06:
Miasteczko Crescent City wybrałam, bo jest najbliżej do Redwoods National Park, w którym rosną sekwoje.
Jest tam  najwyższe drzewo świata, o wysokości 115,55 metra.





Kiedy już napatrzymy się na te giganty jedziemy do SF, po drodze zahaczając jeszcze o parę miejsce m.in Fort Bragg, Ca gdzie jest słynna Glass Beach.
Jest to plaża, na której jest pełno "wyślizganego" szkła, które ludzie wrzucali ze śmieciami do oceanu.



I tak nasza trasa dobiegnie końca....
W SF będziemy pewnie w nocy.
Wykończeni  i niesamowicie szczęśliwi :)
O ile się po drodze nie pozabijamy... :P


BON VOYAGE!!! :)