Dzisiejszy dzień zdecydowanie sponsorowała cyferka 4.
Czwarty dzień wycieczki, odwiedziliśmy cztery różne miejsca i byliśmy w miejscu gdzie spotykają się cztery stany i sama osobiście byłam(stałam) w czterech miejscach w tym samym czasie...
Rano byliśmy w Antelope Canyon, potem przy Horseshoe Bend, następnie jechaliśmy przez Monument Valley, żeby dotrzeć do miejsca na którym baardzo mi zależało: Four Corners Monument.
O Kanionie Antylopy mogliście przeczytać w poprzednim poście.
W tej samej miejscowości jest również przepiękny zakręt rzeki Colorado, którym zachwycałam się już podczas poprzedniego Road Tripu.
Takie rzeczy zdecydowanie można obejrzeć milion razy :)
Gdy idzie się po czerwonym, nagrzanym do granicy możliwości piasku przez baardzo długi czas nie widać miejsca, do którego rzekomo się idzie...
Aż tu nagle BACH:
Zakręt z lewej:
Zakręt z prawej:
Kobieta na zakręcie ;)
I tradycyjnie nogi dyndające nad przepaścią:
Po zejściu do Kanionu i napatrzeniu się na zakręt wyruszyliśmy w drogę w kierunku Four Corners Monument.
Jazda przez całą Arizonę jest rewelacyjna ponieważ co chwilę wyłaniają się najróżniejsze kaniony, skały i inne cuda natury.
Jeden z cudów przez które jechaliśmy, ale nie było już czasu, aby podjechać bliżej, to Monument Valley- dolina najczęściej wykorzystywana w westernach.
Po paru godzinach jazdy dojechaliśmy to miejsca na którym tak mi zależało.
Four Corners Monument.
Co w tym jest takiego wyjątkowego?
Otóż jest to miejsce, w którym pod kątem prostym spotykają się cztery amerykańskie stany: Utah, Colorado, Arizona i New Mexico.
Czyli można być w czterech miejscach jednocześnie :)
Punkt ten został wytyczony już w 1912 ale dopiero w 1992 r w tym miejscu położono granitowy krążek z nazwami wszystkich stanów.
Samo miejsce jest bardzo na uboczu i można je bardzo łatwo minąć.
Jest to terytorium plemienia Navajo, więc za wjazd trzeba zapłacić, jak dobrze pamiętam ok 8 $.
Wygląda to bardzo niepozornie:
Dopiero po podejściu widać wyraźny podział na konkretne stany.
Oczywiście główną atrakcją tego miejsca jest zrobienie paru dziwnych wygibasów dzięku którym każda ręka i noga może być w innym stanie...
Oczywiście musiałam również oblecieć wszystkie cztery tabliczki w każdym ze stanów
Bo wygibasach pojechaliśmy do Cortez. Miasteczko to jest położone najbliżej Mesa Verde National Park, który
też znalazłam przez przypadek i stwierdziłam, że warto by to zobaczyć.
I Wy też zobaczycie, ale już w następnym poście :)