Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Host Family. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Host Family. Pokaż wszystkie posty

środa, 12 czerwca 2013

Prezenty na goodbye.

Nie wyobrażałam sobie wyjechać i nie dać im jakiegoś prezentu.
Miało tu być jednak coś, czego nie rzucą w kąt jak to robią ze wszystkim co dostają.
Kombinowałam, kombinowałam, aż w końcu wykombinowałam.
Zrobiłam im placemats,czyli podkładki pod talerze na stół z naszymi zdjęciami.
Oni używają tego non stop, więc będą mieli okazję popatrzeć na moją gębę i powspominać jaka to byłam fajna :D
Na kartce papieru z jednej strony nalepiłam zdjęcia tylko z Młodą /tylko z Młodym- żeby każdy dostał swoją wersję, a na drugiej stronie pełno naszych wspólnych zdjęć, na których się wygłupiamy.
Potem w sklepie kupiłam nalepki, którymi poozdabiałam całą stronę.
Tak przygotowane zaniosłam do zalaminowania.
Koszt każdego 5$.
Facet, który tam pracował sam przyznał, że to jest bardzo cwane i pomysłowe, i że chyba zrobi sam takie coś dla syna.
Do tego dokupiłam każdemu paczkę cukierków i dla Młodego piłkę plus zegarek a dla Młodej Pillow Pet.
Pillow Pet jest to poduszka, która po złożeniu  wygląda jak maskotka.
Historia z tym była taka, że przez dwa lata kiedy w trakcie Młodego kung fu chodziłyśmy po drogerii, gdzie Młoda cały czas mi gadała: Let's buy Pillow Pet Let's buy Pillow Pet Let's buy Pillow Pet i targała jakąś poduszką pod pachą i zostawiała dopiero przy kasie.
Za każdym razem!
Oczywiście nie było mowy o kupieniu, bo taka poduszka kosztuje ok 20$.
Ale jako, że dostałam od niej gift card na Amazon.com to postanowiłam wykorzystać pieniądze z karty właśnie na to.
Poza tym chciałam, żeby Młoda miała coś "przytulaśnego" ode mnie, żeby mogła się poprzytulać jak jej będzie smutno.
I tym sposobem dziś przyszła pocztą wielka, fioletowa podszuka-biedronka :)
Z dzieciakami będę się widziała w piątek, więc dam znać czy im się podobały prezenty.
Dla hostów nie mam nic.
Powinni się cieszyć, że nie wyniosłam kota.
O!


Dla Młodej:






 Dla Młodego:





poniedziałek, 4 marca 2013

Crying week 9. 365 Project.

Nareszcie się ten tydzień skończył...
Najgorsze 7 dni mojego pobytu tutaj.
Zdjęcia z tego tygodni też nie powalają, bo nic mi się nie chciało, nie miałam siły na nic i wszystko było be.

56/365
Zaczęło się "uroczo"
Hostka w sobote sfochowana, rzucała sie z pretensjami a dziś rano wchodzi do kuchni i śpiewającym głosikiem z uśmiechem na twarzy do mnie: "gooood morninnnnnggggg!"
Nie wierzyłam własnym uszom.
Odpowiedziałam tylko Hi i wyszłam z kuchni.
Do domu wróciłam z dziećmi dopiero o 19.00 po ich zajęciach.
Obiadu też nimi nie jadłam. 
Po za tym Hi nie zamieniłyśmy ze sobą ani słowa więcej.
A zdjęcie zrobiłam w czasie jak się wyleguję w trakcie Młodego chińskiego.



57/365
Dzień minął bezbarwnie i nudno.
Jedynym szaleństwem dziś były moje skarpetki, które założyłam po amerykańsku, czyli każda z innej pary.
Bardzo popularny styl.
Na linia hostka-ja nadal martwa cisza.
Ograniczamy sie do Hi-Hi.





58/365
Po szkole zabrałam dzieciaki do biblioteki, gdzie odrabialiśmy lekcje, a potem graliśmy we freezbee.
Hostka nadal się nie odzywa.
Ja też.
Poza tym dopiero dziś zadzowniła do mnie LC i radośnie pyta się" Hiiiii, how are you???" 
......po 5 dniach od momentu kiedy host to niej dzwonił! 
Do tego czasu mogli mnie zadźgać selerem, wsadzić w organiczny worek i trzymać zwłoki w piwnicy.
I weź tu licz na LC :/ 

Tak czy siak, jutro mam się z nią spotkać na przedstawienie mojej wersji sprawy z autem.





59/365
Pojechałam wieczorem na spotkanie z LC.
W drzwiach minęłam się z hostem, którego nie było w domu od niedzieli.
Przeglądając pocztę i nie odrywając od niej wzorku rzucił tylko radosnym głosem: How are you?
Powiedziałam, ,że "fine" i wyszłam.
LC mi potem powiedziała, że w czasie w którym ja jechałam do spotkanie z nią, on już zdążył wysłać do niej maila, że nie podobało mu się moje attitude w tym tygodniu!
To nic, że go nie było nawet w domu od 5 dni....
Na spotkaniu gadałam z LC ponad 45 minut  i kiedy przedstawiłam jej całą sytuację, to spytała tylko " i on robi tą aferę o to, że chciałaś zaparkować samochód na nocnym parkingu tak jak robisz to od dwóch lat?"
Wyrzuciłam z siebie wszystko, popłakałam się w tej kawiarni i powiedziałam jakie oni mi numery robią, jak traktują i jacy są niepoważni.
Ale nie widziałam, żeby jakoś bardzo się przejęła,
Na końcu powiedziała, że oni stwierdzili, że jakoś ze mną wytrzymają ponieważ zostało mi tylko 12 tyg i spytała mnie czy ja jestem w stanie też to jakoś przetrzymać.
Nie ukrywała, że nie mam szans na znalezienie rodziny na tylko 3 miesiące, więc musiałabym się natychmiast zawinąć do domu.
Dodała jeszcze tylko, że chciała się ze mną dziś spotkać przed naszą jutrzejszą rozmową, żebym się "wyżyła" na niej a nie przy hostach.
I w sumie miała rację.
Coś we mnie pękło i całą drogę do domu ryczałam jak głupia.
Z bezsilności.
Wróciłam do domu, leżałam na łóżku i płakałam.
I wtedy mój kochany sierściuch przyszedł, usiadł mi na kolanach, zaczął lizać mnie po rękach i podstawiać główkę do głaskania.
Nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że ona nie siada na kolanach.
Nigdy.
A teraz nie mogłam jej zrzucić.
Mruczała i miauczała a ja gadałam i płakałam.
I tak sobie siedziałyśmy.
 







60/365
No i nadszedł piątek.
O godz 10.00 przyjechała LC.
Tak naprawdę to pierwszy raz od sobotniej afery widziałam się z hostami i mieliśmy zamienić ze sobą więcej niż tylko HI.
Rozmowę zaczęła LC, która powiedziała, że po wysłuchaniu obu wersji stwierdziła, że wszystko się popsuło do kiedy mamy nowe auto i po wprowadzeniu wielu nowych zasad.
I wtedy host zaczął się rzucać, prychać i mnie atakować, że nie szanuję jego zasad.
Że zasady dla niego to rzecz święta, on sam miał ich milion jak był  mały i proszę jak porządnie to go ukształtowało i, że jeśli on miałby pracownika u siebie w firmie, który tak po prostu wziął by kluczyki i zaparkował sobie gdzie mu się podoba bez uzgadniania z nim , to by natychmiast wyleciał z roboty.
Na co LC przerwała mu w połowie zdania i zaczęła mu zdecydowanym głosem mówić, że chyba mu się coś pomyliło, bo ja nie jestem w jego firmie.
Ja nie jestem jego własnością i pracownikiem, tylko członkiem rodziny, który zajmuje się jego dziećmi i on nie ma prawa traktować mnie na zasadach, którymi raczy swoich podwładnych.
Aż się zapowietrzył.
Nie wiedział co powiedzieć.
Ja tylko siedziałam i chlipałam w rękaw.
Wtrącałam się w momentach, w których on wymyślał takie absurdy, że musiałam zareagować i zaprzeczać.
Hostka też się nic nie odzywała, jak zwykle.
Powiedziałam jej , że przecież moje całe plany na ten feralny weekend były wpisane w nasz kalendarz od miesiąca, na dodatek dwa dni przed nim rozmawiałam z nią po obiedzie i powiedziałam co i jak, bo plany troszkę się zmieniły i ona powiedziała "ok, great, have fun".
A teraz ona siedzi i " ojejjjj no ja nie pamiętam, może gdzieś tam z tyłu głowy mi to przeleciałooo, ojajaj no nie kojarzę zupełnie"...... i gra sierotkę.
Bo jak host jest zły, że czegoś nie wie co się w domu dzieje, to ona zwala na mnie.
Potem on zaczął mówić jacy to oni są wspaniali i gościnni, że przecież nie pracuję tyle godzin ile powinnam, i że wszystkie inne au pair musza gotować, prać, sprzątać i nie wolno im jeździć autem po autostradach, a ja nie mam żadnych ograniczeń i narzekam....
Zostawię to bez komentarza.
Rozmowa ciągnęła się wieczność..
Ale muszę powiedzieć, że bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie LC.
Chyba zobaczyła co to sa za czubki, bo przez cały czas była po mojej stronie i mnie bardzo broniła.
Przez dwa lata była do kitu, ale dziś całkowicie się sprawdziła.
Zatrzymywała hosta w momentach kiedy całkowicie przeginał i próbowała mu wytłumaczyć, że jeśli dałby te wszystkie zasady nowej au pair to ma prawo od niej ich wymagać, bo dostała je na samym początku.
Próbowała  mu dać do zrozumienia, że każdy na moim miejscu czułby się zdezorientowany, kiedy nagle po dwóch latach bezbłędnego zachowywania się dostaje milion nowych zasad zupełnie innych niż te, które obowiązywały przez ten cały czas.
To się burzył, wzdychał i zapowietrzał znowu.
Jaki był skutek tej rozmowy?
Taki, że obie strony jakoś się ze sobą przemęczą te 12 tyg.
Muszę  też zgłaszać 3 dni przed sobotą moje weekendowe plany, gdzie mam ochotę pojechać i prosić za każdym razem o samochód.
I to pytać, a nie tylko informować, że potrzebuje auto, bo nie wolno mi zakładać z góry, że jeden z samochodów będzie do mojej dyspozycji, jak to było przez dwa lata.
Bo on może mi powiedzieć, że nie, bo będzie potrzebował wszystkie trzy auta.
To trzecie chyba po to, żeby wozić swoje przerośnięte ego...
Kiedy skończyliśmy nasze spotkanie, w 3 sekundy każdy rozszedł się w swoim kierunku.
Nie rozmawialiśmy potem przez cały dzień.
Wieczorem oni poszli sobie do restauracji meksykańskiej a ja jak głupia siedziałam w pokoju, ryczałam i przeżywałam prymitywność i głupotę tych czubków.






61/365
Sobota.
Nie robiłam nic.
Kompletnie nic.
Cały dzień spędziłam w łóżku.
Przerzucałam się tylko z boku na bok, oglądałam seriale i wcinałam jedzenie, które znalazałam po kątach.
Nie wyszłam z pokoju nawet przez chwilę, bo ci się tłukli cały czas u góry a nie miałam najmniejszej ochoty ich oglądać.
Na szczęście chociaż kot sprawdzał co się ze mną dzieje.
Znowu usiadł na mnie i mnie pocieszał.
I przestałam już ryczeć, bo nie warto.
Zostało mi 95 dni.
Wytrzymałam tyle czasu, to wytrzymam do końca.




62/365
PiżamaDay, dzień drugi.
Kiedy czubki wyszły na chwilę z domu naznosiłam sobie jedzenia do pokoju i przesiedziałam w nim znowu cały dzień.
Ale tym razem nie bezproduktywnie.
Zaczęłam sprzątać i wyrzucać wszystko czego nie będę zabierać ze sobą.
Uzbierały się dwa wieeeeelkie wory na śmieci.
Pokój od razu zrobił się jakiś lżejszy, przestronniejszy a i mnie się humor poprawił jak się wyżyłam "sprzątaczo".
Znalazłam też wszystkie rzeczy,laurki i obrazki, które dostałam od moich gremlinków.
Te oczywiście zabieram do PL :)
Chyba nie muszę mówić kto mi pomagał sprzątać...



Dobrze, że ten tydzień już się skończył....

niedziela, 3 marca 2013

The answer is...vol 2.






Część druga Waszych pytań :) 

Jak wyglada w USA kwestia wynajmowania pojazdu? Tzn jakie sa wymagania, ograniczenia i koszty (w zaleznosci od klasy samochodu, bodomyslam sie ze oczywiscie np Camry bedzie tansza od Cadillaca)?
W USA nie ma problemu z wynajem. Oczywiście trzeba mieć prawko. W porządnych wypożyczalniach trzeba mieć kartę kredytową, ale w innych wynajmują też na zwykłą, debetową. Jeżeli driver ma mniej niż 25 lat, to jest przymus wykupienia dodatkowego ubezpieczenia.
Jeśli chcesz mieć nieograniczoną ilość mil na dzień to też trzeba troszkę więcej zapłacić.No i cena za dzień oczywiscie zależy od marki i klasy samochodu.

Hości jak wypłacają tygodniową kasę to dają Ci w gotówce czy musiałaś szybko zakładać konto w banku? Bo obawiam się że mogę się na początku nie dogadać w banku.
Na początku będziesz dostawać wypłatę w gotówce, bo konto można założyć dopiero jak masz SSN- Social Security Number. Jeśli boisz się, że się nie dogadasz to poproś hostów, żeby z Tobą poszli, albo LC.


Zabierałaś ze sobą swój telefon komórkowy?  Jest tam możliowść kupienia ich karty i włożenia do polskiego telefonu?
Telefon brałam swój, polski, ale marny tu z niego pożytek, bo przez inne napięcie w gniazdku wyłącza się co godzinę i nie mogę go porządnie naładować. Więc leży sobie w szafie.
Dlatego dobrze, że jak przyjechałam do dostałam telefon od hostów z amerykańskim numerem.
I nie wiem niestety czy amerykańska karta będzie działać w pl telefonie. Wydaje mi się, że powinna.

Może mi coś doradzisz w sprawach prezentowych. Kupowałaś alkohol dla hosta? Ja nie wiem co kupić, szczególnie dla 10letniego chłopca. 
Ja dla hostów kupiłam bursztynowe drzewko szczęścia. Bo jest to coś charakterystycznego dla Polski  a już zwłaszcza dla moich nadmorskich okolic. Do tego dostali oczywiście torcik wedlowski i ptasie mleczko.  Wiem, że alkohol jest popularnym prezentem i sporo hostów to lubi J Dla chłopaka kup jakąś koszulke piłkarską z polskim nazwiskiem, albo jakiś gadżet sportowy. Albo bidon do picia z orzełkiem czy coś w tym stylu, bo to na pewno użyje.  Oni tu mają zabawek od cholery, aż za dużo! Więc żadna nowa nie zrobi na nim zbyt dużego wrażenia :]

Odnośnie aparatu... Domyślam się, że część zdjęć robisz lustrzanką. Kupiłaś aparat tam na miejscu? A jeżeli nie to jak wygląda sprawa z cłem?
Ja swój kupiłam w Polsce hohoho temu.  Ale tutaj ceny są bardzo korzystne, i jeżeli kupisz na początku przyjazdu to nic nie musisz płacić, żadnego cła. Rzecz jest Twoja, to celów prywantych i używana. Cło płacisz jak przewozisz aparat super nowiutki w opakowaniu.

Czy możesz podać przykłady rodzin, o których wiesz, że na pewno byś nie poleciła? Chodzi mi o to, że przede mną wybieranie rodziny i każda taka informacja mogłaby być przydatna.
Przykłady rodzin od których uciekać - zdecydowanie odrzucaj takich czubków jak moi hosci, którzy mają 20 stron regulaminu.  Z opowiadań wiem, też że rodziny baaardzo religijne są dość ciężkie, i te np wegetariańskie.  Chyba, że podzielasz entuzjazm w obu przypadkach, to wtedy ok.
Zawsze pytaj na jakich zasadach bedziesz miał samochod, kto placi za paliwo i czy bedziesz miał limity na odległości. W usa bez auta ani rusz. Bez tego utkniesz i caly wyjazd przesiedzisz w domu.
A no i niech Ci na pismie napiszą co ma być w zakresie Twoich obowiazkow. Bo może sie okazać, że mają starsze dzieciaki a Ciebie potrzebują  głównie do sprzątania.  A od tego jest sprzataczka. My możemy sprzatac tylko po dzieciach.

Czego najabrdziej się obawiałaś?
Najbardziej sie obawiałam, że samolot spadnie na samym środku oceanu między USA a Europą :PI , że nie będę widziała tak długo swojej rodzinki . A po za tym, to nie mogę sobie przypomnieć nic innego..

I czy masz jakieś porady dla początkującej AP?
Cierpliwości. Duuuużo cierpliwości. Różnica kulturowa jest ogromna. Więc trzeba cierpliwości, żeby  przestawić się na ich styl bycia i życia. Wyjeżdzałam już sporo, mieszkałam w innych krajach, ale amerykańska mentalność to jest kosmos w porównaniu z innymi kulturami. 

Czy jest jakaś alternatywna forma podróżowania zamiast samochod?
Samoloty :P Pociągi też są, ale niezbyt popularne. Autokary w stylu PKS: już bardziej powszechne, odjeżdżają z większości dużych miast, kursują  względnie regularnie, ale bilety nie należą do super tanich.
Na komunikację miejską poza głównymi miastami  nie masz co liczyć. Nie istnieje.
A jazda na stopa jest nielegalna i od razu Cię zatrzymają.

Mam  pytanko ostatnio czytałam twój wpis odnośnie wizyty z młoda u ortodonty- ile kosztuje tam aparat ortodontyczny, ile za wizytę i na jak długo trzeba go nosić?
Aparat kosztuje tu od 5000-7000 $ i w to zazwyczaj jest już wliczona cena wizyt kontrolnych.  Długość  noszenia jest różna, bo zależy od wady, ale min 1,5 musisz liczyć. No i żadne studenckie międzynarodowe ubezpeczenie nie pokrywa kosztu aparatu.

Jak ciężka jest Twoja praca ?
Dopóki tu nie przyjechałam to wydawało mi się ( jak pewnie więszkości z nas), że mamy jak się opiekują dziećmi i całe dnie spędzają w domu to nic nie robią. Coś tam ogarną, ugotują i już. I, że niby od tego są takie zmęczone po całym dniu? Ja przyjechałam do USA akurat na wakacje, dzieci miałam po 10h dziennie. Zabawianie, ubieranie, gotowanie, posprzatnie, uspakajanie (siebie i ich :P) i milion innych rzeczy. Po pierwszych dniach nie wiedziałam jak się nazywam i chodziłam spać o 21! Chylę czoła przed wszystkimi Mamami! Wychowywanie dzieci to meeega ciężka praca!! I żeby to dziecko jeszcze na coś porządnego wyrosło to już w ogóle :P A tu na dodatek wychowujesz cudze dzieci, którym amerykański włosek z głowy nie może spaść. Amerykańskie dzieci mają milion zajęć, spraw do załatwienia więc latasz cały dzień. Małe potworki są mega rozpuszczone i przyzwyczajone, że zawsze ktoś za nich coś robi, bo rodzice, którzy caaałe dnie są w pracy, kiedy tylko wracają to spełniają wszystkie ich zachcianki, żeby wynagrodzić swoją nieobecność.Więc są dni kiedy jest meega ciężko, ale są też takie kiedy dzieciaki są cudne, grzeczniutkie i macie tyle razem frajdy, że dzień mógłby się nie kończyć :)

Jaki był Twój język angielski ,gdy tam pojechałaś? Host rodzice byli wyrozumiali, mówili na początku prostym i zwięzłym językiem ?
Nieskromnie mówiąc: mój angielski był bardziej niż dobry, ale nie perfect.  I tak mnóstwo się tu nauczyłam. Hości nigdy nie mówili prostym językiem, a host uwielbia używać mega specjalistyczne, biznesowe słownictwo w odniesieniu do zwykłych czynności.  A dzieciaki ze szkoły czasem przynoszą takie słówka, że 15 minut sprawdzam co to znaczy i jak się tego używa :P



Czy Amerykanie są życzliwi i jak słyszą że ktoś kaleczy język to poprawiają czy raczej nie reagują. Ja mam ogromną barierę językową. Mam nadzieję że sobie z tym poradze?
Są baaardzo życzliwi i pomocni. Zwłaszcza ci, co pracują w sklepach spożywczych itp. Będą zgadywać tak długo aż nie kupisz tego po co przyszłaś :P Jeśli nie znasz słowa po prostu opisz to”naookoło” gdzie/jak/po co się to używa. Sklepowe kalambury :)


Czy to wszystko jest na prawdę tak kolorowe jak to opisują ? czy po prostu wszystko zależy od tego do jakieś trafisz rodzinki ;>
Od razu uprzedzam , że nie zawsze jest tak różowo jak się wydaje.  Są setki dziewczyn, których rodzina była  cudna w trakcie rozmów i przez pierwszy tydzień,  a potem sie okazywało jacy sa naprawdę i bach- rematch. Albo tak je te moje czubki- wszystko było spoko przez cały czas a tu nagle im odbiło i mam istny horror. Za dużo pieniędzy i im się w głowach poprzewracało. Wiec nie zakładaj nigdy, że rodzinka będzie ach och. Ale jeśli trafisz na spoko rodzinkę, która bedzie otwarta i nie bedzie traktować Ciebie jako taniej pomocy, tylko faktycznie członka rodziny, który wychowuje ich dzieci, to super!! A takie  rodzinki również istnieją :)

Czy będę w stanie odłożyć te kase myśląć tak jak myśle? czyli nie imprezujać tylko odkładając?Czy jest możliwośc załapania dodatkowej roboty np. u hostów sprzątanie, albo np u innej rodziny- za przyzwoleniem hostów np w dni dla mnie wolne?
Jeśli chodzi o oszczedzanie to jeżeli nie planujesz zwiedzać i nie jeździć nigdzie to spokojnie 160$ tygodniowo odłożysz bez problemu. Praca dodatkowa u hostów to kwestia indywidualna. Oficjalnie nie wolno nam dorabiac extra, ale wiadomo jak jest :D Jesli oni się  zgodzą to droga wolna. Z tym,  że cięzko jest znaleźć dodatkowe babysittingi czy nawet wyprowadzanie psow itp.. konkurencja jest meeega duża!

Jak długo zajeło Ci dotarcie do dzieci ( w sensie dogadywanie sie z nimi i bycie autorytetem) jakich metod stosowałaś? czy twoja rodzina wyznacza Ci pewne wytyczne traktowania dzieci w pewien określony spoosb?
Dogadanie sie z Młodą zajęło mi pół roku. Bylo ciężko, bo ona bardzo kochała poprzednia au pair. Na dodatek widziała,  że mam super kontakt z Mlodym wiec była bardzo zazdrosna. Przełom nastapłl kiedy pojechaam do polski na dwa tygodnie. Już po 3 dniach od wyjazdu dostałam od niej maila, że tęskni i czeka aż wrócę.  Ja starałam się poświęcać jej jak najwięcej uwagi, robić z nią rzeczy, które są wyłącznie babskie  i zawsze byłam miła i cierpliwie tłmaczylam czemu robię tak, a nie inaczej i podzialalo. Teraz kochamy sie przegromnie i jestesmy najlepsze koleżanki. Pokazałam jej, że może zawsze na mnie liczyć i mi zaufać. I że zawsze jej pomogę , wysłucham. I ona teraz z każdym problemem czy sprawą przychodzi najpierw do mnie :)


 P.S. Na pewno zauważyliście, że przy dodawaniu komentarzy pojawia się od niedawna identyfikacja obrazkowa. Niestety musiałam to ustawić, bo od momentu konkursu blogowego dostaję mnóstwo spamu.
Wiem, że nie jest to zbyt wygodne i sama osobiście tego nie lubię, dlatego za jakiś czas to wyłączę i może "spamiści" już odpuszą :)

piątek, 8 lutego 2013

Prezent.

Dostałam dziś od Młodej niespodziankę.
Latała za mną z ipadem, robiła dziwne zdjęcia i nie chciała powiedzieć o co chodzi.
Nagrała mnie nawet jak "śpiewam" ( tak ,tak, w cudzysłowiu, bo z normalnym śpiewem nie miało to nic wspólnego) Can't help falling in love Elvisa.

I w końcu przed obiadem dostałam wiadomość mailem: " Ania, i made a book about you"
Oto co mi przysłała:







Czy to nie jest słodkie???
Myślałam, że się rozpłaczę ze wzruszenia.
Przeszło mi, gdy posłuchałam mojej wersji Elvisa...
...wtedy popłakałam się ze śmiechu.
Wersja wysoce dramatyczna i nie nadająca się do upublicznienia.

Młoda w podskokach poleciała pokazać to mamie.
A ona po obejrzeniu całości zapytała  tylko: " oo a w jakim programie to robiłaś? nie wiedziałam, że można robić takie coś na ipadzie"....

Chyba sobie znowu pośpiewam...na poprawę humoru.


środa, 16 stycznia 2013

Zasady zasad.

19-sto stronnicowa bomba.
Zasady zasad w domu Zasadniczych.
Istnieje bowiem coś takiego jak Au Pair Guidelines.
Agencje zachęcają rodziny aby coś takiego napisali dla AP, żeby było wiadomo co i jak.
Gdy przyjechałam tutaj moi powiedzieli, że już już prawie kończą tą "biblię" i niedługo mi ją dadzą.
"Niedługo" zajęło im około roku.
Było ok 10 niedbale zapisanych stron, z czego połowa żywcem ściągnięta z przykładowych Guidelines z internetu.
Jestem tu już półtora roku i przez ten cały okres, ani razu nawet nie mruknęli na temat mojej opieki nad dziećmi, ponieważ hostka po 3 miesiącach powiedziała mi, że ona widzi, że jestem bardzo odpowiedzialna i ona mi w 1000% ufa i wie, że w ogóle nie musi się martwić dziećmi.
Dosłownie.
Nie martwi się zupełnie.
Ale to już zupełnie inna historia.
Tak więc absolutnie nie mają żadnych zastrzeżeń związanych z moją pracą jako au pair i zajmowaniem się Młodymi.
Dzieci mnie kochają, ja kocham ich i to się widzi i czuje.
Więc jako, że nie mają do czego przyczepić z dziećmi, to czepiają się innych rzeczy.
Że miotła stała po lewej zamiast po prawej, że samochód stoi zbyt z przodu domu/z tyłu/ z sryłu, że okruszek zostawiłam rano na stole, że poduszki u Młodej w pokoju są niedbale rozrzucone, że milion innych rzeczy.
Najlepsze jest to, że czepia się głównie host którego przez 3/4 tyg w ogóle nie ma w domu i on nie ma zielonego pojęcia co się dzieje w codziennym naszym życiu (naszym w sensie: dzieciaki i ja).
Więc on jako główny Czepiacz, przed zatrudnieniem nowej au pair, postanowił napisać nową "biblię", żeby Nową bardziej sobie wychować od samego początku.
I tym sposobem ja też dostałam w sobotę tą Bombę, żebym sobie odświeżyła zasady i zwróciła uwagę na nowe.
Na wstępie powiem tak:
uważam, że sama idea napisania takiego "przewodnika" jest ok.
Bo wiadomo: dziewczyna przyjeżdża i ma mieszkać z obcą amerykańską rodziną rok albo dwa.
Rodzina amerykańska ma zuuuuuuuuuuupełnie inne przyzwyczajenia, nawyki, zwyczaje niż rodzina europejska, więc dobrze jest spisać co i jak, żeby było łatwiej.
Plus istnieje coś takiego jak rozmowa i jak to się mówi: większość i tak wyjdzie w praniu.
Codzienne życie samo pokaże większość zasad.
Więc wszystko wejdzie w życie naturalnie.
Dlatego przedstawienie potencjalnej kandydatce 19 stron, zapisanych maczkiem (plus tabelka :P ) jest jak dla mnie zdecydowanym przegięciem.
Jeżeli przy wyborze au pair podadzą jej mój mail, żeby mogła ze mną porozmawiać to zrobię tylko dwie rzeczy:
1)napiszę, że dzieci są super i z nimi na pewno nie będzie miała problemów
2)wyślę jej ten Guidline i każe bardzo dokładnie przeczytać. Przy 5 stronie,  jeśli nie wymięknie, to przejdzie do drugiego etapu :P hehhe
A tak na prawdę:  jeżeli po przeczytaniu całości stwierdzi, że jest w stanie przestrzegać wszystkiego, dokładnie, w 100% to zapraszam. Jeżeli nie, to niech ucieka jak najdalej.






Mnie zaczęła głowa boleć chyba w okolicach 8-9 strony.
Mnie,która tak naprawdę to wszystko robi chcąc-nie chcąc.
Tyle, że on sporo z tych mega szczegółowych zasad wprowadzał na przestrzeni 1,5 roku.
Jeżeli dostałabym takie coś na początku to poważnie bym się zastanowiła czy warto jechać do tak zasadniczej rodziny.
Na razie nie mogę wrzucić całego regulaminu z wiadomych względów, ale parę rzeczy skopiowałam i wam pokażę.
Całość napisana jest w stylu: musisz/oczekujemy do ciebie/wymagane jest/powinno byc/ma być przestrzegane itp.
I rzeczą, która niesamowicie mnie wkurza jest pisanie przez hosta DUŻYMI LITERAMI. bo ON to MUSI wykrzyczeć ŻEBYM NA PEWNO to WŁAŚCIWE odCZyTAła.
  • X needs to practice each song in his book 5 times each. IT IS YOUR JOB during days you
    are working to ensure this happens.
  • we simply do not allow Sugar in the house as a general rule.
    Sometimes the kids come home with candy from a party. This should be monitored
    with no more than 1 piece of candy per day
    .  (lub jeśli wracają ze szkoły z cukierami, hości dzwonią do dyrekcji z pretensjami) 
  • Juice: we prefer not to have juice in the house. The default should always be water and on a day to day basis (normal routine) No juice please. If you give them juice, please let us know. The sugar content is high and we do not want to give too much sugar
  •  Ice Cream: if you are out and about with the kids doing an activity and it is hot out or you want to reward them for something good, then Ice Cream is OK. If you give them ice cream, please let us know. The sugar content is high and wedo not want to give too much sugar 
  • Other Candy/Sweets: if for some reason other sweets are given or had, please
    let us know
    . (mógłby jeszcze raz powtówrzyć że The sugar content is
    high and we do not want to give too much sugar..... :P)
  •  Our kids should eat healthy, natural and organic snacks and food when every possible. We are focused on healthy food consumption and you as our AuPair must abide by this. Also, you too must abide by making healthy food choices when you are around our children.                             ( to już jest ich nowa zasada, że AP musi jeść zdrowo gdy jest z dziećmi, chora zasada! jak można narzucić komuś co ma jeść!?)
  • What to include in each lunch: one veggie (e.g. carrots), One Fruit (orange, cut
    apple), one starch (bread, granola, tortilla or natural corn chips), one dairy (cheese or yogurt). Snack should be healthy such as fruit.
    • For example for X you could give him Mac & Cheese - this takes care of
    the starch and the dairy. For Y you could give her half a ham sandwich
    which covers on starch, protein.
    •Y does not like dairy much and so you have to be clever -- yogurt and
    granola. Having dairy is important for her to get proper calcium.
     Please report to us each day what you have packed for lunch, what they are eating, what not, etc.
  • Each Friday rooms are to be fully picked up, play room picked up,and any toys, games in other areas of thehouse which did not get put away should be picked up. It is also expected that you keep your own room and bathroom clean.If for some reason the rooms do not get cleaned on Friday, you MUST let us know. There should be few reasons. ( Pani która przychodzi sprzątać dostała od nich zakaz wchodzenia do mnie do pokoju i sprzątania jakichkolwiek moich rzeczy)

  • Our children should never be dropped off at another child's house without you present unless we have said this is okay. If this happens without our prior consent, it is reason for dismissal. Same for another child coming to our house. The other child’s parent should be with them here unless we have OK’d this and they have as well. Same consequences apply if this rule is broken (playdates maja od zawsze organizowane tylko z dziećmi ze szkoły i zawsze polega to na tym, że albo matki zostawiają u nas swoje dzieci, albo ja podrzucam jedno moje. chyba logiczne, że nikt nie zostawiłby dziecka w obcym nieznanym domu... :] )
  • we expect to see a weekly plan outlining what you will be doing with the kids 
  •  On nights when you eat dinner with the family, we would appreciate your help with getting ready for dinner (pouring drinks, helping with the kids’ plates) and cleaning up afterwards (clearing the table, loading the dishwasher). We do not expect you to do everything yourself, just to help out. ( w praktyce wygląda to tak, że gdy na początku wstawiałam wszystko do zmywarki i zestawiałam ze stołu to miałam rozmowę, że "nie pomagam". Oni po obiedzie, który jemy razem się zmywają. Hostka idzie czesać królika, host wychodzi nie wiem gdzie, dzieciaki się rozbiegają a ja zostaję z całym stołem, zmywarką i milionem garnków i patelni do pozmywania....)
  • Our goal is to have a monthly family meeting. These meetings will occur on the second Saturday of each month at 9:30am. We would appreciate your attendance at this meeting.                                                                                                                                            ( ja im powiedziałam ,że nie ma mowy w soboty o 9.30, bo albo śpię albo mnie nie ma. Mogę albo w tygodniu, albo w niedziele wieczorem. Ale tak czy siak nigdy takie spotkanie nie miało miejsca. Pusta zasada)
  • Also, we ask you be mindful of the temperature setting: 75 degrees in summer and 58-62 degrees in winter. At night, we ask heat is turned off and you bundle up. This includes space heaters. In Summer dress light. (zasada weszła głównie przeze mnie, bo dogrzewam się kaloryferem. Ale ciężko się nie grzać zimą, gdy na dworze jest 0st C a na moim piętrze jest 13st... to samo latem, bo tak chłodzą że masło stoi na zewnątrz i się nie topi...dzieci też się grzeją przy małych nagrzewaczach)
  •  if you choose to use the computer during work hours, you will still be expected to satisfy your household duties, either during work hours or during your free time

A teraz przykład jak cenią sobie bezpieczeństwo dzieci a jak psów. Jedna z instrukcji na temat co robić w przypadku trzęsienia (kolejność oryginalna)
 -In both cases try to get the dogs. If you can’t, at least leave them with plenty
of water and leave one of the doors open so they can come in and out. Give
them food.

-In the absolute worst case, care for your safety and those of the children
first.


Najpierw psy nakarmić, zapewnić im wodę... aaaa a tak przy okazji to jesteś bezpieczna z dziećmi???
Sytuacja identyczna jak z wypadkiem: o to czy jestem ok z Młodym spytali po 10 sms o ubezpieczenie i gdzie odholowali auto.

No i kwiatek na koniec:

No, smoking around our house or near the children. Your friends should
not be smoking around the house or around the children either. If you choose to smoke during your free time, away from the house and the children (and not in our cars), that is fine. If you do smoke, or if you go out someplace where other people are smoking, please wash your clothes right away to get rid of the smoky smell. Same rule applies to your friends


chyba postawię pralkę przy wejściu do domu :P

No i absurd nad absurdy:

No drugs should ever be used in our house. If you choose to engage in this activity outside the house, please be careful. Marijuana is common and not considered a major drug but it is still illegal and should be used
with caution if you engage outside of the home. Other drugs such as ocaine, ecstasy, heroine, or meth (and other like them) will not be tolerated under any circumstances.


Oczywiście absurdem w tej zasadzie jest stwierdzenie, że marihuana w wolnym czasie jest okejjjjj, ale jak już chodzić o zwykłe palenie to goście i ja musimy prać wszystko po papierosach po wejściu do domu....


To jest czubek góry lodowej.
Sporo rzeczy nawet nie wypisali np umawianie lekarzy, jeżdżenie z nimi na kontrole/szczepionki/do ortodonty; robienie lekcje/przepytywanie/spradzanie; sprzątanie w szafach z ciuchami/zabawkami/butami itp.
Ciekawe jest to, że bardzo mało jest w tym regulaminie samych dzieci.
Są same nakazy, zakazy i zasady.
Nie ma nic ze spontaniczności, zabawy.
I nie ma między nimi więzi.
Bo na to niestety jeszcze nie wymyslili  zasady...


piątek, 28 grudnia 2012

The answer is... . Vol. 1


 Było świątecznie, wypadkowo, egzaminowo, ale w końcu usiadłam i się zabrałam za odpowiadanie na Wasze pytania. 
Dziękuję, za wszystkie! 
Mam nadzieję, że odpowiedzi Wam rozjaśnią parę spraw. Jeśli nie- pytać znowu :)
Część pierwsza dot. programu au pair:

W jakiej agencji jestes i moglabys mi powiedziec ile matchow mialas zanim wybralas ta rodzine u ktorej obecnie mieszkasz?
Przyjechałam z polskim biurem GAWO. Matchów miałam zero, ponieważ wskoczyłam na miejsce koleżanki.  Hości nie byli zadowoleni z APC i chcieli się przenieść do Au Pair in America. Jednak stanowczo zaprotestowałam po dowiedzeniu się ile owa agencja liczy sobie za pośrednictwo. Dyplomatycznie im wytłumaczyłam, że mnie nie stać na to biuro i hości byli bardzo zdziwieni, że au pair też musi za coś płacić, żeby wyjechać do USA :] Tym sposobem wylądowałam w GAWO, które wspólpracuje z dwoma amerykańskimi agencjami i oni wybrali Interexchange.

Czytałam, że korzystałaś z biura Gawo z Gdyni, jesteś zadowolona? Czy pomogą w razie problemów? Jak wyjeżdżałaś z Polski z Gawo to powiadomili cię, że jedzie z tobą też inna dziewczyna z Polski? Czy sama jej szukałaś, jakoś przez internet itp? Zawsze raźniej w grupie:)
Jechałam z GAWO i mogę szczerze polecić. Panie były przemiłe, odpowiadały na wszystkie głupie, upierdliwe pytania i potem po przyjeździe, już tu na miejsce, dostałam maile czy wszystko jest ok, czy jestem zadowolona.  Ale za nic nie mogę sobie przypomnieć czy to one mi powiedziały, że będę leciała z Patrycją czy dowiedziałam się tego z forum AP :P Forum dobra rzecz :)

Mam pytanie, planuję wyjazd do usa jako au pair z agencji Cultural Care, zastanawiam się tylko nad ubezpieczeniem, polecasz wykupić dodatkowe, czy wystarczy bazować na tym które jest wliczone w koszt programu ? 
Jeżeli wiesz, że masz skłonności  to chorowania,wpadania w kłopoty itp to tak, wykup dodatkowe. Opieka medyczna jest tutaj baaaardzo droga. Leki też. I rada dla każdej przyszłej au pair: zawsze trzymać 200$ schowane w skarpecie w razie czego na lekarza. Bo ja byłam bardzo zaskoczona na samym początku w USA, jak musiałam zapłacić od razu w gotówce lekarzowi.
A wiadomo, że au pair to raczej żyje od czeku do czeku :P

Ciekawi mnie jeszcze tylko to czy gdybym jednak nie wykupiła tego ubezpieczenia (tutaj w Pl) to czy można je wykupić tam na miejscu ?

Można na miejscu prywatnie. Ale po co? Lepiej już jechać z wykupionym. Przetestowałam ubezpieczenia z InterExchange i jedno było super, a drugie do kitu. Teraz od stycznia ma być znowu nowe. Dlaczego tyle ? Bo agencja każdego roku ma inną firmę ubezpieczeniową.

W sumie to tylko zastanawiam się jak to jest kiedy jest się całkowicie w obcej rodzince, czy nie czułaś się jak intruz?
Niestety w mojej czuję się dość często jak intruz :] Śmieję się z au pairkami, że w czasie wolnym zawsze każda się czai zanim wyjdzie np do kuchni wziąć coś do jedzenia, zrobić coś do picia itp. Ja nasłuchuję zanim wypełznę na górę. Dlatego mam porobione zapasy w pokoju, co by z głodu nie paść :P Jak któraś ma łazienkę osobno, to relaksującą kąpieli z bąbelkami bierze tylko jak famili nie ma w domu :)

 Czy czasami nie mogłaś się odnaleść i nie wiedziałaś co ze sobą zrobić, a miałaś wyznaczone godz. pracy?
Ja jak nie wiem co z sobą zrobić w godzinach pracy, bo np dzieci siedzą z rodzicami i nie wiem czy mam ich jeszcze pilnować, czy już nie, to idę robić pranie na dół, składam ręczniki dzieci, paruję skarpetki Młodego, sprzątam młodym w pokoju. Coś tam dłubię. Żeby nie było :P

Planuję wyjechać do USA jako Au Pair i powiem szczerze, że mój dotychczasowy entuzjazm stłumiło trochę czytanie przygnębiających blogów dziewczyn narzekających na hostów i wracających do Polski z powodu problemów. Możesz mi powiedzieć jak to jest? Faktycznie sporo rodzin jest nie do wytrzymania? Błagam, udziel mi odpowiedzi, ponieważ marzę o tym wyjezdzie odkąd pamietam, a teraz troszkę się przeraziłam, że moje marzenie może stać się koszmarem na miejscu. Będę ogromnie wdzięczna za odpowiedź, naprawdę niesamowicie mi pomożesz. Może masz jakieś spostrzeżenia? Jeśli nie własne,to może innych dziewczyn które tam poznałaś? Co z tymi rodzinami?
 Rodziny są różne i podłużne :P  Są i cudowne, które zabierają Cię wszędzie, pracujesz minimum tego co musisz i na prawdę czujesz się jako part of the family. A są i takie, które na skype są ah oh, a na miejscu po 2 miesiącach wychodzi z nich całe zło i dziewczyny uciekają raz dwa.  Nie da się rozmawiając  przez internet stwierdzić, na którą z tych rodzin trafisz. Jeżeli jednak intuicja podopowiada Ci, że to nie TO. To się nie pchać na siłę. Najgorsze co można zrobić, to brać rodzinę w akcie desperacji, bo już długo czekasz, miałaś milion rodzin na profilu albo żadnej, a koniecznie już teraz chcesz wyjechać do USA. A potem psikus i musisz przeżywać rematchowy koszmar lub co gorsza powrót do domu po kilku tygodniach. I American Dream zmienia się w American Horror.

Myślałam,że w CA można zrobić tylko teoretyczny test (bez praktycznego) jak sie ma prawo jazdy dłużej niż jeden rok ze swojego kraju. Ale chyba tak nie jest? Jak pomyśle,że mam po raz kolejny zdawać prawko gdziekolwiek, to mam ciaaaarrryyy....

W CA trzeba zrobić tutejsze prawko. Działa to też jako ID, więc  warto je mieć, bo ułatwia sporo dziennych spraw. Test teoretyczny i praktyczny to pikuś.  No i można zdawać teorię po polsku :)

Mam pytanie odnośnie prawa jazdy; czy po powrocie do Polski trzeba na nowo zdawać prawko czy można jeździć na tym z USA?
Nie można jeździć. Można poszpanować  jedynie :P Tzn. prawo jazdy tu wyrobione jest ważne tylko do końca naszej wizy albo jest ograniczone inną  konkretną datą jeśli nie jesteśmy jako au pair. Dopóki data się zgadza można na nim jeździć wszędzie.

 Uważasz, że wyjazd dla mlodej dziewczyny  jest dobrym pomysłem ? 
W Stanach jak wiadomo pełnoletność osiąga się w wieku 21 lat. Więc jeżeli masz ochotę wyszaleć się w klubach to odpowiedź jest jasna :) Po prawie dwóch latach mogę powiedzieć, że hości biorąc młode au pair nakładają na nie więcej zasad i ograniczeń. Nawet moi powiedzieli, że gdyby nie to, że jestem dorosła, to miałabym curfew, czyli godzinę powrotu do domu.
No i kolejną rzeczą jest tęsknota za domem, przyjaciółmi. Jeśli wyjeżdża się zaraz po maturze, to nie każdy daje sobie rade z takim przeskokiem do zupełnie innej kultury, gdzie to Ty musisz się zajmować innymi a nie inni Tobą. Dlatego uważam, nawet patrząc na własnym przykładzie, że warto najpierw pojeździć po Europie jako au pair, bo w razie co hop i jesteś w Polsce i zawsze ktoś pomoże. A  hop przez ocean  już nie jest tak łatwo :) Trzeba skończyć studia (żeby mama się nie czepiała. P.S pozdrawiam moją Mamę :D :* :* ), dojrzeć i wtedy fruuuuuuuuuu :)

Twoi hości mocno Cię kontrolują ? tzn musisz mówić dokąd idziesz, o której wracasz itd ?
Gdybym była młodsza to powiedzieli, że kontrolowali by mnie bardziej.
Jak wyjeżdżam na dłużej to sama z siebie mówię gdzie jadę i na ile. Jeśli wiem, że wrócę bardzo późno to zdażyło mi się pary razy napisać, że będę w nocy. No i zawsze piszę, jeżeli miałam wrócić do domu na noc, a nie wrócę, bo np nie chcę jechać z daleka po ciemku .


Ale mam do ciebie pytanko jak to jest z kosmetykami na lotnisku trzeba je pakować w specjalne woreczki. Można je kupić samodzielnie czy trzeba na lotnisku? i czy jak będę miała przesiadkę np w Amsterdamie to czy muszę kupić nowe woreczki czy te zakupione na Okęciu będą dobre. Bo już nie wiem słyszałam różne opinie a nigdy nie leciałam samolotem więc trochę sie denerwuję.

Na takich dalekich trasach zdecydowanie lepiej jest pakować w woreczki. W podręcznym każda buteleczka, krem cokolwiek nie może mieć więcej niż 75ml, więc wszystkie wielkie mazidła wrzućcie do bagażu głównego. Rada dla wybierających się do USA: brać dwa kremy, tylko te, bez których nie możecie żyć, bo caaaałą resztę za grosze kupicie tutaj.


Pierwszy raz lecę samolotem  wiec mam pytanko do ciebie. Mam problem z cera i dermatolog przepisze mi tabletki kilka sztuk żebym miała jak będe w Kanadzie. Czy mogę przewieść dużą ilość tabletek z około 5-6paczek":) Z góry dzięki za info.

Również przewoziłam spore ilości polskich tabletek i po prostu powyciągałam je wszystkie z opakowań, i a to parę listków wstadziłam do kosmetyczki, a to parę w skarpetki itp. Byle by to na prześwietleniu nie wyglądało na masowy przewóz :P No i oczywiście miałam kopie recept od lekarza,że muszę je mieć  i kropka. Just in case.


Mój angielski jest na poziomie podstawowym nie jest komunikatywny wiec sie troche boje. I czy znasz dziewczyny które nie znały języka w stopniu komunikatywnym i sobie poradziły jak to jest.
Jeżeli masz do opieki duże dzieci od ok 8-9 w zwyż to nawet z komunikatywnym angielskim sobie poradzisz, bo dzieciaki Ci pomogą, wytłumaczą a jak nadal nie zrozumiesz to po prostu pokażą. Jeśli masz maluchy to już gorzej. Bo takie to będzie ryczało, że ono do Ciebie mówi a Ty śmiesz nie rozumieć  co to jest giunveirlgjfamolirkf :P hehehe
Grunt to się nie bać i gadać gadać gadać. Nawet z błędami. To odbiorca ma się domyślić o co Ci chodzi :) Na górnolotne słownictwo przyjdzie później pora :) A, że amerykanie to w większości naród  życzliwy i pomocny, to cierpliwie wysłuchają i z chęcią pobawią się z nami w kalambury :P  Na szkoleniu w NY były dziewczyny, które nie umiały dobrze odpowiedzieć na pytanie: skąd jesteś, jakie masz dzieci, gdzie będziesz mieszkać, a jakoś dały radę :)

Czy gdybyś miała świetną rodzinkę ,ale lokalizacja byłaby średniawa to zrezygnowałabyś z tego, żeby jednak wcąż szukać rodzinki z tej wymarzonej Kalifornii?
W momi przypadku nie miałam dużo do gadania w kwesti rodziny. Trafiła się akurat w CA, więc jest super :) Ciężko mi powiedzieć co bym zrobiła mając wpływ na wybór rodziny. Mogę jedynie przypuszczać, że kierowałabym się jednak rodziną, a nie lokalizacją.

Czy jak jest się jeden rok jako au-pair i chce się przedłużyć to ma się ciągle ten 13ty miesiąc wolnego i zaczyna pracę u drugiej rodzinki dopiero w 14tym miesiącu?

Przy przedłużaniu na drugi rok, (lub 6 czy 9, miesięcy ) ten trzynasty miesiąc spada na sam koniec pobytu.

Czy swój wolny czas spędzasz tylko z innymi aupairkami czy masz również znajomych wśród amerykanów? :)
Zdecydowanie mam więcej znajomych wśród au pairek i polskich znajomych mieszkających w USA niż amerykanów. Jestem za mało rozrywkowa na poznawanie amerykanów :P

Czy na nocny rejs do Alcatraz poza sezonem letnim tez trzeba czekać ponad miesiac?? (bylam w SF na tych wakacjach przez kilka dni i musialam obejsc sie smakiem:( )
Na każdy rejs na Alcatraz trzeba kupować bilety ze sporym wyprzedzeniem. Więc jeśli ktoś planuje wycieczkę i chce pojechać tam w konkretny dzień to radzę zacząć od internetowej rezerwacji :)

Czy twoja HF wie że prowadzisz bloga o swojej przygodzie jako AuPair ? Jeśli tak to jakie mieli o tym zdanie ?
Nie wiedzą :)

Masz jakieś rady dla dziewczyn które chcą zostać AP w Stanach ? Np. co do wyboru rodziny lub finansów.
 Co do rodziny: dopytać się DOKŁADNIE czego rodzina od was oczekuje. I chcieć do na piśmie w mailu, dokładnie rozpisane zasady co gdzie jak o której i czemu. Potem w razie czego będzie się od czego odwoływać :) I pytać się o szczegóły: czy oczekują od was sprzątania w kuchni, zmywania, robienia prania, gotowania itp.
Jeśli lepiej się czujecie w wielkim mieście: nie pchać się na wieś. I odwrotnie.
Finanse: jeżeli jedziecie do USA jako au pair w celach zarobkowych: zły pomysł.
Jedźcie na Work and Travel. Jeźdzcie do UK, Norwegii, ale nie jako au pair do USA.
Bo co to za sens jechać taki kawał przez ocean, żeby nigdzie nie wyjeżdżać, nie zwiedzać, nie poznawać kontynentu, tak całkowicie różnego od naszego

Myślisz że po doświadczeniach jako AP zdecydujesz się na swoje dzieci ?
Dzieci uwielbiam, dają mi dużo radości,  ale swoich nie planuję mieć.
I bycie AP w żaden sposób nie wpłynęło, ani nie zmieniło mojej decyzji.

Żałujesz czegoś w decyzji zostania na drugi rok ?
Żałuję tylko tego, że zostałam drugi rok z tą samą rodziną.
Jak to się mówi: wybrałam sprawdzone zło. Nie zaryzykowałam wyjazdu na drugą stronę USA, bo bałam się, że mogłabym nie znaleźć rodziny. Stchórzyłam jednym słowem. Jeżeli miałabym drugi raz podejmować decyzję, to zdecydowanie pojechałabym odkrywać drugie wybrzeże USA.

Dlaczego postanowiłaś zostać drugi rok u tej samej rodziny? Nie kusiło Cię przenieść się w inny zakątek USA?
Z wygody. Jak pisałam wyżej: wybrałam mniejsze zło. Kusiło mnie przenieść się w inny zakątek, oj kusiło. Jak zrobiłam , tak zrobiłam. Widać tak miało być :)

Łatwiej w Stanach niż w Polsce zagadać do kogoś na ulicy ?
Oj tak! Tu zagadują cię non stop i można bez pardonu podejść i zagadać kogokolwiek! HOW ARE YOU DOINGGGGGGGG TODAY????? :D

Ciężko jest ci się zebrać po pracy żeby wyjść gdzieś z domu ?
W tygodniu: bardzo. Jestem zmęczona i marzę tylko, żeby rzucić się na łóżko, posiedzieć z kompem, coś obejrzeć i lulu. Jak wychodzę, to albo na siłownię, na zumbę lub do sklepu na dół po sushi albo lody :P Zdecydowanie lepiej idzie mi wychodzenie w weekendy :)

Znasz dużo AP z twojej okolicy lub innych stanów, jak się je poznawałaś ?
Niestety moja agencja nie jest popluarna na tym wybrzeżu ( IE jest z NY, tutaj rządzi APC :) ) więc mało jest au pairek.  Inne au pair poznawałam na kursach i potem więcej ludzi przez nie.

Co najbardziej denerwuje Cię w Twoich hostach?
Na to pytanie odpowiem jak już wrócę do Polski :) Długo by wymieniać :P

Byłaś au pair w Niemczech? Czy sądzisz, że było warto? Nauczyłaś się niemieckiego? ;p
Studiowałam niemiecki, więc bycie tam służyło raczej osłuchaniu się, pogadaniu i oczywiście jak zwykle: zwiedzaniu. Niemcy to specyficzny naród. Ale ja się zakochałam w tym języku, który uważam za cudowny (tak, własnie widzę wasze miny:   o_O   ) więc uważam, że było warto choć miałam tam również za każdym razem przeboje :P Zdrowotne i host familijne. Kiedyś opiszę :)

Co z podatkiem od "zarobków" Au Pair ? Gdzieś czytałam że najlepiej zapłacić jak się chce później zostać na dłużej i np przy staraniu się o stały pobyt może być problem.Jak jest ?
Szczerze: nie zapłaciłam tego. Przy tym co my zarabiamy to jest śmieszne, żeby im jeszcze tyle oddawać.  To jest program cultural exchange a nie " zaróbmy grube dolary" :] Trend wśród au pair jest raczej do nie płacenia.

Jaki był całkowity koszt programu (cena wszystkiego co trzeba bylo zaplacic do momentu zasiadniecia w smaolocie). Znasz jakichs chlopakow ktorzy brali udzial w Au Pair ? Co o tym sądzisz ?
Koszty są różne. Najlepiej przejść się po wszystkich agencjach i zebrać informacje i wtedy na spokojnie wybrać. 
Znam chłopaków au pair. Np dwie rodziny w okolicy tylko biorą facetów. Jest to jednak nie zbyt popularne. Ja osobiście uważam, że żeby wyjechać jako men au pair to trzeba mieć jaja i jestem jak najbardziej za! :) I na miejscu rodziny, która właśnie ma np 3 synów na pewno wybrałabym faceta , żeby się nimi zajmował.

 Za czym będziesz najbardziej tęsknić po wyjeździe ze Stanów?
Za kalifornijską pogodą przede wszystkim!!!!! :) Za szerokimi autostradami. Za chodzeniem do sklepu w piżamie gdzie nikt się nawet nie obejrzy i nie zdziwi. Za sushiiiiiiiiii. Za beztroskim życiem, które mogę tutaj często i gęsto praktykować, bo niestety po powrocie do PL dostanę mocno w D. od rzeczywistości. No i oczywiście za kawką ze Starbucksa :P

Które miejsce wywarło tu na Tobie największe wrażenie?
Grand Canyon- bo aż zamilkłam  z wrażenia na dłuuuugą chwilę. To teraz nie umiem tego opisać słowami.
I Hawaje. Ach Hawaje...

Czy gdyby sprawy wizowe wyglądały inaczej i nie byłoby tyle problemów z przeniesieniem się do USA, zastanawiałabyś się nad życiem w tym kraju?
A da się jeszcze  USA przysunąć bliżej do Europy?? :P heheh
Tak. Zdecydowanie bym się zastanawiała. Bo zarabiając przyzwoicie stać by mnie było na latanie do domu, do rodzinki.

Jak wyglądają formalności/załatwienia jeśli chce się zostać i przedłużyć wizę o rok?
Trzeba do kraju wtedy przyjechać?

Nie trzeba. Nawet agencja mnie ostrzegała, żeby nie załatwiać tego np. w czasie odwiedzin w PL, bo zdarza się, że  w ambasadzie nie przedłużają i wtedy kiszka. Tutaj wysyła się jeden papierek z potwierdzeniem,      że ma się wymaganą ilość godzin lub kredytów za szkołę ( bo to jest warunek ) i wszystko załatwia agencja.

Ile mniej wiecej dolców trzeba wziąć ze sobą jak się wyjeżdża jako au-pair? 
Wystarczy z 200baksów? Co chcę się czuć pewnie ,że na nic mi nie zabraknie... A i jeszcze jedno - w ramach 13tego miesiąca wizy już nie można się wybierać za granicę?
Zależy jak bardzo jesteś rozrzutna :P Ja miałam mniej niż 200 $ i starczyło na pierwszy tydzień :) Jak już jesteś z rodziną to muszą Ci zapłacić za ten tydzień co byłaś na szkoleniu. Bo to się już wlicza w godziny pracujące :)
W trakcie 13 miesiąca nie wolno wyjeżdżać za granicę USA. Jak wyjedziesz to Cię nie wpuszczą z powrotem.

EDIT:
sprawa z płaceniem za tydzień w którym było się na szkoleniu okazała się zagadkowa, bo myślałam, że wszystkie mają płacone za ten czas, a okazało się, że większość nie ma. Napisałam maila do LC , żeby wyjaśniła jak to na prawdę wygląda i czy może to zależy tylko od rodziny...

EDIT2: 
ok, z góry przepraszam, za wprowadzenie Was w błąd. <mojawinamojawina> :( :(

LC napisała mi ,że rodziny nie mają obowiązku płacić za ten tydzień kiedy jesteśmy w NY. 



Nie wiedziałam o tym, że rodzina ma swoją nianię na wyłączność, także w weekendy, byle by tylko zmieścić się w 45h/tydz. Sądziłam, że wolne weekendy to wymóg i norma... Tak jest tylko w Twojej agencji czy inne też tak funkcjonują?
Co do weekendów: au pair ma pracować 45h tygodniowo, rodziny rozkładają sobie te godziny jak im się podoba. W umowie jest jedynie wymaganie, że musimy mieć półtora dnia wolnego w tygodniu plus zagwarantowany jeden cały wolny weekend zaczynając od piątku wieczorem. I to jest standard agencyjny. A jak to wygląda w praktyce to wiadomo :P

czwartek, 23 sierpnia 2012

Lochy Panny Anny.

eem eee
Ktoś, gdzieś, kiedyś napisał, że fajnie by było zrobić Room Tour po au pairowych pokojach.
Mój loch widzieliście już na samym początku i wyglądał tak:


Stan surowy smutny.

Na chwilę obecną Moja Komnata Tajemnic jest kolorowa, przytulna.
Z każdej ściany patrzą na mnie zdjęcia, które przypominają mi gdzie już byłam i co zwiedziłam.

Oto i ołtarzyk nad łożkiem:


Po lewej jest mapa San Francisco i mapa BART (tutejsze metro)
A po prawej całe stany, gdzie zaznaczam gdzie już byłam.
Niestety mapa jest bardzo ogólna, bo nie mogę jakoś dojść kupić takiej dokładnej.




 
Biurko posiadam również.
Aktualnie stoi na nim maszyna do szycia, gdyż ponieważ skracam sobie jeansy.
Kota kiedyś też  skrócę.
O ogon na pewno.
Bo zawsze włazi na maszynę jak szyję.





Nad kotem/maszyną/biurkiem wisi tablica z moją kolekcją :)
Ponieważ nie mieści już ona wszystkich magnesów, to co jakiś czas je wymieniam.
Kiedy pisałam post o nich 17 stycznia to miałam sztuk 24. 
Dziś jest 43. 
Tak więc liczba rośnie elegancko.



Na ścianach mam również nalepione zdjęcia z książki, którą znalazłam u hostów.


Grzecznie zapytałam czy mogę zabrać te dołączone zdjęcia.
Powiedzieli, że tak.
No to jak mogę, to je hyc na ścianę.


Hyc na ścianę powędrowały również dyplomy, które dostałam od Młodej.


Tak, tak, jestem AH PAIR.
Bo jest taka super, że AH i OH :D

Również Młoda, na mój przyjazd rok temu, ponalepiała na  moim lustrze cztery gumowe wróżki.
Obecnie ocalała jedna.
I tak sobie lata po pokoju ;)

Mam również TV, przenośny grzejnik i kudłaty, mruczący, również przenośny -dywanik.
Dostałam też od hostów malutką, barową lodówkę, którą trzymam schowaną w szafie.
Dali mi ją, bo nie życzyli sobie, żebym trujące i mega niezdrowe wg nich rzeczy (typu sok pomarańczowy, budynie, serki topione itp. ) trzymała w ich lodówce na widoku dzieci....



Zaraz po przyjeździe z racji braku haczyków i półek kupiłam sobie takie dyndające coś na drzwi.
No i teraz dynda na tym wszystko co tylko może.
A ta tabliczka codziennie przypomina mi jaką wspaniałą, życiową przygodą jest ten wyjazd.






 ....but even the sun sets in paradise


Bardzo lubię swój pokój i super się w nim czuję.
Jest wyjątkowo spory jak na pokój au pair.
Zdecydowanie jego największym plusem jest moja, własna łazienka.
I to by było na tyle.
Koniec wycieczki.
A teraz idę spać w swoim ogromnym łóżku :D
Tylko najpierw muszę wywabić z pokoju ten mruczący, przenośny, kudłaty dywanik, bo mnie w nocy atakuje jak dyndam stopą z materaca...


                                              mnie chcesz wyrzucić? niewinnego kotka??