niedziela, 24 marca 2013

Galopem. Week 12. 365 Project.

Czas pędzi galopem.
Dni mi uciekają.
Robię ostatnio tyle rzeczy, że tydzień mija nie wiem kiedy...
Żyję od weekendu do weekendu.
Po lekcjach latania wszystko wydaje mi się zbyt nudne..
A potrzebuję znowu jakiejś adrenaliny, która nakręca mnie na cały tydzień.
Dlatego tym razem  w weekend prosto z nieba spadłam na siodło...

77/365
Młode chodzą do prywatnej szkoły, która ma ciągle no-school-days.
Każde święto,nadświęto, przedświęto, rady pedagogiczne itp.
Zebrania z rodzicami zajmują aż dwa dni w związku z czym nie mieli szkoły w poprzedni piątek i dzisiaj (poniedziałek).
Młoda utknęła w domu z zadaniem domowym z angielskiego tzw BookReport a ja miałam cały dzień z Młodym.
Więc rano powiedziałam mu, że jestem dzisiaj do jego dyspozycji i spytałam go co chce robić a on do mnie: " ania lets make a fun list!" 




No więc mamy listę: gramy na wii, air hockey, freeze dance, jemy lunch, potem marbles i na końcu jedziemy na chiński.
 "And we dont have to put our ninja fights on the list cus its our secret, right Ania?:)"
Co to są Ninja Fights?
Otóż wychowałam się z dwoma kuzynami, więc bicie z chłopakami nie było mi obce i tak mi zostało, że wolę się bawić/zajmować/ni ańczyć chłopaków niż bawić lalkami.
Młody jak to każdy chłopczyk w jego wieku jest bardzo aktywny, lubi zaczepiać i się bić.
Więc jak zaczepiał to ja oddawałam :)
Ustaliliśmy już dawno temu, że są zasady: jak krzyczę AŁA albo STOP, to przerywamy.
I tak potrafimy się naparzać po kanapach i biegać po całym piętrze nawet przez godzinę!
Jedno drugie rzuca, robimy non stop pillow fights i pióra lecą.
Oczywiście przy tym jest mnóstwo śmiechu i wygłupów.
Młody się przy tym tak beztrosko, radośnie śmieje, że jak pierwszy raz się tak tłukliśmy to się aż zdziwiłam, że on się tak  potrafi śmiać.
Najprawdziwszy śmiech dziecka.
Cudowny dźwięk :)
Jest mu takie coś potrzebne, bo on ciągle przebywa w babskim towarzystwie. 
I nie ma na kim się wyżyć. 
Bo z tatą to nie ma na co liczyć...
Ale wracając do secret fights: muszą być one secret, bo host powiedział, że dostał info ze szkoły ,że młody się z kimś wygłupiał i jak ich rozdzielili to powiedzial, że on się  tak zawsze ze swoją au pair bawi :P 
I raz pacnął dziewczynkę w tyłek i ona się poczuła molestowana i naskarżyła rodzicom.
W związku z tym mamy przestać się tak bawić w domu, bo propaguję złe zachowanie i wzbudzam tym agresję u niego...
Kiedy host mi o tym mówił to Młody stał obok i płacząc mu tłumaczył : Ale ja się tylko bawiłem, wszyscy się tak klepaliii, to nie Ani wina!!!
I jeszcze mnie bronił kochany potworek.
Ale to nie pomogło, więc od tej pory nasze fights są secret i tłuczemy się tylko jak hostów nie ma w domu, albo na dole, gdzie nie słychać jak się drzemy. 


78/365
Dziś na zajęciach w szkole PrzesympatycznyStarszy 81 latek przyniósł dla całej ponad 30sto osobowej grupy prezenty z okazji Persko/Irańskiego Nowego Roku, który jest obchodzony jutro, w pierwszy dzień wiosny.
Każdemu z osobna wręczył kopertę, złożył życzenia  i powiedział "proszę" w tej osoby języku.
Facet jest naprawdę niesamowity.
Na drugich zajęciach podszedł do mnie i kazał mi fonetycznie napisać zwroty typu: Kocham Cię, Proszę, Dziękuję, Dzień Dobry, Do Widzenia, Przepraszam, Cześć.
Potem wytłumaczył mi, że zna te zwroty w ok 20 językach i niejednokrotnie bardzo mu one pomogły podczas podróży.
Powiedział, że to takie łamacze barier.
W kopercie była kartka z ważnymi datami w kalendarzu irańskim i mały notesik z życzeniami na okładce, w którym mamy zapisywać dobre myśli.
Byłam tak wzruszona, jego siłą, optymizmem i energią, że miał siłę to wszystko przygotować, że na przerwie do niego podeszłam złożyłam mu jeszcze raz noworoczne życznia, uściskałam i tym razem to on się wzruszył :)
Cudowny człowiek!

Nowrūz !!!!! Happy New Day!





79/365
Po raz pierwszy od ho ho ho zaczęło padać
Uwielbiam zapach powietrza w czasie i po deszczu.
Nie to żebym tęskniła za deszczowymi dniami.
Nie, nie.
Kalifornijska słoneczna pogoda odpowiada mi w 100%.
Ale dobrze jest od czasu do czasu oczyścić powietrze mała ulewą.
Jak czekałam na Młodą w aucie na chińskim, to przez dach zobaczyłam jak cudnie słońce wpasowało się dziurę między  chmurami.





80/365
Słynne karteczki hostki.
Większość już je pewnie zna z facebooka (Blisko Do San Francisco)
Tym razem zamiast karteczki był wpis w kalendarzu.  
Większej czcionki i bardziej czerwonego pisaka już chyba nie miała..
Pomijam fakt, że wystaczyło by zajrzeć do lunchu dzieci, żeby zobaczyć, że od poniedziałku im wkładałam właśnie to do  jedzenia.
No i przecież lepiej napisać w kalendarzu i nic mi nie powiedzieć.
Tylko niechący to znajduję przy okazji wpisywania swoich wyjść.
Ale jeszcze tylko dwa miesiące!!!
Hmmm może się  spakuję i nalepię karteczkę na drzwiach: "Im done. Bye"...



81/365
TGIF czyli Thank God Is Friday! 
Niestety radość moja się skończyła kiedy wróciłam z dzieciakami do domu, wchodzę do salonu a tam host wywalony na kanapie z nogą w usztywniaczu!!
Cała stopa, łydka, aż do kolana.
Leży jakby umierał i ledwo mi odpowiedział Hi to pytam co się stało.
Okazało się, że jak grał w golfa (!) to zerwał sobie jakiś mięsień z tyłu nogi!
I, że jest uziemniony na 6 tyg, a przed 3 miesiące nie wolno mu jeździć samochodem ( bo to prawa noga)!!
A wiecie co to oznacza....że będzie pracował z domu...
Całe dnie będzie siedział na kanapie i sie do wszystkiego wpierniczal...

I trzeba go wozić wszędzie, a że hostka pracuje 12/24h to zgadnijcie kogo wylosują... 
A już nie chcę myśleć o weekendach kiedy dzieciaki będą miałay zajęcia w dwóch różnych miejscach w tym samym czasie.... 
O mamoooooo. 
A myslalam, że nic mnie tu juz nie zaskoczy..
 Najlepiej to podsumowała moja znajoma:" Jezusie Ania bede sie modlic za ciebie. Moje wspolczucie:((("
HAHAHA nic dodać, nic ująć.
Będzie ciekawie biorąc pod uwagę fakt, że my nie możemy być w tym samym pomieszczeniu dłużej niż 5 minut i jedno drugiemu schodzi z oczu.
Trzymajcie kciuki!!!
Ale zdjęcie z dziś dotyczy czezgo innego.
Za tydzień cała banda jedzie na Hawaje i Młody po powrocie ze szkoły stwierdził, że on już się spakuje.
I zaczął gadać mamie a ta go zaczęła spławiać, więc jej powiedział, że on pójdzie ze mną i ja go spakuję, bo już tam byłam to wiem najlepiej.
Musiałam wyciągnąć jego walizkę i spojrzał na mnie poważnym wzrokiem: " Ania, ile mam wziąć spodni, ile koszulek, czy tam jest ciepło, czy klapki też brać, a czepek? Musisz mi powiedzieć, bo ty byłaś na Hawajach i się znasz!"
Ahhhh mój gremlinek :)
Więc zaczęłam mu mówić a on powyciągał wszystko z szafy i grzecznie poskładał wszystko w kosteczkę i włożył do wazliki i na końcu usiadł na niej tyłkiem "widzisz Ania, będę miał więcej miejsca na rzeczy jak to tak sprasuję".
Dziś jak to piszę to jest niedziela i od rana za mną chodził, żebym jeszcze raz sprawdziła, czy wszystko spakował i czy mu wystarczy, bo mama mu kazała zabrać 7 piżam ( na 7 dni........) i  musiał spodenki powyciągać.
A i cały czas mu mówię czy może mnie wcisnąć do swojej walizki, żebym z nim pojechała i mi powiedział, że niestety się już nie zmieszczę, a jak by mnie spakował w osobną torbę to musiał by za dużo płacić za nadbagaż..
I jak tu nie kochać :)





82/365
Wspomnienie o deszczu już dawno wyparowało i znowu jest 20-25st w ciągu dnia.
Więc korzystając z pogody pojechałyśmy  z Jo na wykupioną wcześniej przejażdżkę konno po plaży.
Jak to dokładnie wyglądało opiszę w osobnym poście.
W skrócie: mega wiało, konie były szalone, dupsko mnie boli od siodła, ale było super and i wanna do it again!! :) IHAAA!!!
Tak wyglądała większość wycieczki: wszyscy grzecznie idą w rządku, wydeptaną scieżką, a PannaAnna jak zwykle wystaje z szeregu.
Dali mi świetnie dopasowanego konia-też indywidualistę i on musiał chodzić po swojemu.
Duet idealny.








83/365
Po wczorajszych galopach każda powierzchnia płaska nadająca się do siadania jest zabójcza dla mojego tyłka.
Auuaaaa.
Na dodatek szłam dziś na urodziny koleżanki organizowane w parku, a co za tym idzie cudnymi, twardymi, drewanianymi ławkami. 
Pozycje w jakich próbowłam tam usiedzieć były kosmiczne.
Impreza była w stylu potluck party, czyli każdy przynosi coś do siebie do jedzenia.
Miejsce było przepiękne: regional park niedaleko MtDiablo, pełno stołów, publiczne BBQ do dyspozycji, boisko do kosza, tenisa i spora łąka do grania.
Do tego uwaga: 28 stopni, goście w  krótkich spodenkach, koszulki na ramiączkach. 
Zjarałam sobie dekolt...
Sezon na kremy przeciwsłoneczne uważam za otwarty. 
I w końcu po paaaru latach pograłam sobie w badmintona.
Wyśmiałam się z dziewczynami tyle, że aż mnie kolka złapała.
Grałam też po raz pierwszy w horseshoes game.
Polega to na tym, że w taką dużą piaskownicę wbija się cieńki patyk i rzuca się ciężkimi, sporymi podkowami.
Jeśli doleci na odległość jednej podkowy od patyka to dostajemy 1pkt, jeśli dotknie i spadnie na płasko 2pkt, jeśli oprze się o patyk to 3 pkt a jeśli idealnie zawinie się dookoła to 4 pkt.
Super gra i bardzo mi się spodobała. 
Zwłaszcza, że bardzo dobrze mi szło i zdobyłam wszystkie punkty dla mojej drużyny.
Sama nie wiem kiedy czas zleciał i okazało się, że siedzieliśmy tam 8 godzin!
Dotleniłam się, że ho ho. Chyba dziś szybko zasnę..






12 komentarzy:

  1. 28 stopni? Ale ja Ci zazdroszczę . A tutaj ledwo 3.

    OdpowiedzUsuń
  2. Twoja host rodzinka jedzie na Hawaje, dlaczego nie jedziesz z nimi? Zaprosili Cie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oczywiście, że nie jadę z nimi :] Młoda mi podkablowała, że jak się ich spytała czy mogę z nimi jechać to powiedzieli, że wykluczone, bo to za drogo no i to jest rodzinny wyjazd. :] W zeszłym roku spytali czy chce z nimi jechać na wschodnie wybrzeże z zaznaczeniem, że będę musiała trochę pracować- oczywiście powiedziałam, że pewnie, nie ma problemu, super. I trzy tygodnie przed wyjazdem powiedzieli mi, że zostaję w domu i na dodatek uziemnili mnie ze wszystkimi zwierzakami :/

      Usuń
    2. Jak Ty to wszystko wtrzymujesz. Podziwiam ze sie nie załamujesz. Jak wyjadą to będziesz przynajmiej miała trochę spokoju. :-)

      Usuń
    3. mam ważniejsze sprawy niż przejmowanie się czubkami :) i nie ma co się wkurzać na ich głupotę, bo to nic nie da i nic nie zmieni :]

      Usuń
  3. Gratuluje bloga, jest super. I pomysł z 365 dni Project jest super i się nim zaraziłam. Postanowiłam, że moim pierwszym dniem będzie dzień wylotu do USA! :D
    Pozdrowienia z bardzo niewiosennej Polski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki:) a dzień wylotu do USA to super data, żeby zacząć 365 Project :) powodzenia :)

      Usuń
  4. Ach taka pogoda.. możemy na razie pomarzyć o tym w PL ;D

    OdpowiedzUsuń
  5. Hejka, Tutaj Ewa z listy blogów au pair. Wychodzę z pewną inicjatywą i mam nadzieję że się do mnie dołączysz. Tak naprawdę mam dwie prośby. Obydwie dotyczą tylko byłych i obecnych au pair!

    1) Mam zamiar zamieścić na moim blogu (evemarie.li) posta z opiniami przeróżnych au pair. Pytanie jest proste "za co kocham program au pair". Jest ono skierowane do osób, które były lub są au pair. Jeżeli mogłabyś napisać 2-3 zdania na ten temat będę bardzo wdzięczna.
    * Proszę aby każda osoba dokładnie napisała jak chce zostać podpisana: pseudonim, imię, imie i nazwisko, adres bloga, miejsce operkowania, kotakt, czy jakieś dodatkowe informacje.

    2) Robię osobną listę blogów, na której podzielę au pair krajami, w których się znajdują. Jeżeli więc byłaś lub jesteś au pair napisz mi proszę w jakim kraju oraz przybliżone daty. Chodzi mi dokładnie o kraj, który masz opisany na blogu, żeby inne dziewczyny mogły łatwo znaleźć informacje. Jeżeli na przykład byłaś au pair dwa razy: we Francji i w Anglii, to napisz to proszę wraz z przybliżonymi datami + oczywiście dodając adres Twojego bloga + ewentualny kontakt + jak chcesz być podpisana.

    Maile proszę kierować na adres: blogi.aupair@gmail.com i wysyłać do NIEDZIELI tj. 31.03

    Wszelkie pytania i sugestie można pisać tutaj: http://blogi-au-pair.blogspot.co.uk/p/komentarze.html

    PS Jesteśmy w trakcie rozbudowywania fanpage'a na facebooku ( https://www.facebook.com/pages/Au-Pair-Forum/305244422935259?ref=hl ) i serdecznie zapraszam do jego odwiedzenia i polubienia. Mam w planach jeszcze parę ciekawych inicjatyw, które ciężko będzie wykonać bez wsparcia! Serdecznie zapraszam! :D

    Pozdrawiam i z góry dziękuję :)
    Eve Marie

    OdpowiedzUsuń
  6. Powinni hosta z chorą nogą zostawic w domu (bo i tak nie bedzie mogl sie cieszyc tym wyjazdem) a Ciebie zabrac :)

    OdpowiedzUsuń
  7. uwielbiam Twoje posty z 365 days Project :) możesz dla mnie rozszyfrować "Please use hummus and pitas for ? Thanks"?

    OdpowiedzUsuń