niedziela, 10 lutego 2013

Week 6. 365 Project

Zaczynam panikować.
Bo do końca cztery miesiące.
Boję się, że nie zdążę zobaczyć wszystkiego co bym chciała.
Że się za nic w świecie nie spakuję się w dwie walizki.
Że wrócę do Polski i się załamię.
Czego już poniekąd doświadczyłam po przejrzeniu ofert pracy w Trójmieście.
Boję się, że ciężko mi się będzie przestawić na polskę, bo każdy kto był w Ameryce wie jak bardzo ten kraj rozpuszcza i omamia.
Ale jakoś będę musiała dać radę :)

Co się wydarzyło w tym tygodniu?
Jedną rzecz już opisałam - książka od Młodej, która osobiście i w tajemnicy przygotowała.
Niesamowicie mnie zaskoczyła.
Cudowny prezent.

A teraz reszta:

35/365
Lubię poniedziałki, bo jest dużo jeżdżenia po róźnych zajęciach, więc dzień zlatuje raz dwa.
Dodatkowo miałam dziś babysitting do 22.00, bo hostka znowu miała swoje " Parenting Class".
Chyba nie uważa za bardzo na tych zajęciach, bo dziećmi się nadal nie zajmuje...
Korzystając z wolnego wieczoru pozwoliłam dzieciakom robić co tylko im się podoba.
Więc z Młodą zaczęłyśmy się przebierać i wariować.




36/365
Bomba miesiąca: przeprowadzamy się.
W masakryczne miejsce.
Na totalnym odludziu, w środku lasu, na mega stromym wzgórzu.
Z podjazdu do domu prowadzi 60 schodów...
Mój pokój będzie miał osobne wejście, co z jednej strony jest dobre, bo daje dużo prywatności, ale z drugiej strony jestem odcięta od kuchni i co najgorsze: od kota!
Więc już hostce powiedziałam, że po pracy będę brać sierściucha pod pachę i zanosić do siebie.
Powiedziała, że spoko.
O tym, że kupili dom dowiedziałam się od dzieci....
Oni powiedzieli mi po ok 2 tyg.
Host przy informowaniu mnie o tym fakcie dodał, że będę miała okazję zarobić extra przy pakowaniu, bo on wie jak ja bardzo lubię pieniądze.....
Miałam mu już powiedzieć, że gdybym rzeczywiście lubiła pieniądze to na pewno nie pracowałabym za 200$ tygodniowo  użerając się z nimi, ale ugryzłam się w język.
Ale przypomnę mu to jak już będę miała zabookowany bilet powrotny...
On pieniędzmi szasta na lewo i prawo, więc dla niego każdy kto oszczędza i nie wydaje na pierdoły jest money-lover.
Tak więc za około miesiąc czeka nas wyprowadzka.
Ogromnym minusem jest jeszcze fakt, że do szkoły dzieciaki będą miały dwa razy taką długą drogę.
Więc po zawiezieniu ich nie będę już wracać do domu, bo będzie to strata czasu i paliwa.
Wszędzie z tamtąd daleko.
Biedna będzie ta nowa au pair.
Ja tam przeżyję, bo będę tam tylko dwa miesiące.
Plusem tej całej przeprowadzki jest to, że będę się musiała spakować.
I zrobię to ładnie i porządnie tak jakbym miała wyjeżdżać, żeby sprawdzić jak tam sprawy się będą miałay objętościowo.




37/365
Byłam dziś z Młodą u ortodonty.
Ja z nią zawsze chodzę i umawiam wizyty.
Byłam z nią gdy jej zakładali stały aparat, siedziałam na krześle obok i trzymałam za rękę.
Dopytuję się ciągle o mnóstwo rzeczy:jak ma nosić, jak dbać, co robić i wszystko jej tłumaczę, bo sama przez to przechodziłam.
Tylko, że ja już byłam dorosła.
Więc ona zwłaszcza potrzebuje kogoś przy sobie, bo dla dzieci to poważna sprawa.
Dlatego babki z gabinetu mówią ciągle do mnie "Mom".
Kilka razy to prostowałam, ale one dalej swoje, więc już przestałam.
Wprowadziłam również tradycję, którą praktykowała ze mną moja Mama, czyli zawsze po wizycie u ortodonty idziemy na lody.
Jak się domyślacie moje organiczne dzieci są przeszczęśliwe.
Na lody chodzimy również na rozpoczęcie/zakończenie każdych ferii, wakacji itp.
Bo ja jestem po to, żeby ich to organiczne dzieciństwo trochę osłodzić :)






38/365
W tym semestrze edukacja niestety przegrała ze zebieraniem pieniędzy na road trip.
Dlatego zapisałam się na darmowy kurs ESL w Adult School. 
Dziś miałam test i będę na poziomie advanced. 
Zajęcia po 2,5 h i to aż cztery razy w tygodniu. 
Brakuje mi tylko 30 godzin więc przy takiej intensywności mogłabym zrezygnować szybciej. 
Ale jeśli okaże się, że jest w miarę fajnie, to pochodzę aż do wyjazdu.





39/365
Piąąąątek. Nareszcie.
Chciałam z dzieciakami iść do parku, ale gdy odebrałam ich ze szkoły zauważyłam, że Młoda ma straszną chrypę, z nosa jej cieknie i ma takie "chore oczy".
Więc wróciliśmy do domu i się relaksowaliśmy.
Młodemu pozwoliłam pooglądać tv, a Młoda od razu przebrała się w piżamę i zasnęła na kanapie.
A ja w tym czasie przeglądałam taki przewodnik dla rodzin, w którym wypisane były wszystkie miejsca w okolicy przyjazne dzieciom.
Wypisałam całą listę muzeów, do których ich pozaciągam w najbliżych dniach, bo mają mnóstwo wolnego w tygodniu.





40/365
W weekendy jak jest ładna pogoda zabieram na spacer Wypłosza, czyli nasz najnowszy psi nabytek ( mamy go jakieś 3 miesiące).
Taki mix and match paru ras.
Małe to a rządzi niesamowicie.
I szczeeeeka, na wszystko.
Na początku się nie lubiliśmy, ale teraz już jest ok.
Nawet kot jest zazdrosny.
Gdy tylko głaszczę lub karmię Wypłosza, Sierścich natychmiast jest przy mojej nodze i się łasi i miauczy, żeby pokazać kto tu jest moim pupilkiem.
Więc na tych spacerach tak dreptamy sobie od jednego ślepego końca naszej ulicy, do drugiego.
W sumie 4 km, więc godzinka schodzi.
Nigdzie dalej nie można pójść na tym naszym wzgórzu.
W nowym domu nie wyjdę nigdzie, bo na prawdę strach tam się przejść.



41/365
Pojechałam dziś do San Francisco na au pair meeting drugiej grupy.
Dla jasności: osoby będące au pair w SF i tamtych okolicach mają inną koordynatorkę i grupę niż osoby mieszkające w East Bay.
Nie wiem czemu, skoro po "mojej" stronie jest nas tylko 4 czy 5.
Tak czy inaczej druga ekipa miała dziś wyjście do San Francisco Museum of Modern Art, w skrócie MOMA.
Normalnie bilety są bardzo drogie, ale że wchodziliśmy masowo, to załapaliśmy się na sporą zniżkę - tylko 5,50$ !
Było to ciekawe doświadczenie.
Zobaczyliśmy sztukę współczesną zaczynając od męskiej woskowej klaty z prawdziwymi włosami, przez instalacje z sedesu oraz choinkę z plastkowych mózgów, a kończąc na obdartej ze skóry krowiej głowy w formalinie.
Doprawdy nie wiem co autor miał na myśli.....







A póki co: cocojumbo i do przodu!:)


9 komentarzy:

  1. a ile w usa kosztuje stały aparat ortodontyczny i ile czasu go trzeba nosić ?

    OdpowiedzUsuń
  2. a ja mam pytanie odnośnie tego karmienia lodami i innymi smakołykami. Hości o tym wiedzą? Czy robicie to w tajemnicy? :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja tez zawsze po dentyście chodziłam na lody <3,taka tradycja brudzenia ząbków widzę :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Widzę, że ta Twoja host rodzinka często zapomina Ci coś powiedzieć. Ale takiej już te rodzinki są.
    Co do sztuki nowoczesnej to niestety ale nie rozumiem jej i chyba nigdy nie zrozumiem... Ale taki chyba już mól los.
    Sądzisz, że spakujesz się w dwie walizki? ;) (gdy będziesz, wyjeżdżała do Polski)

    OdpowiedzUsuń
  5. Hej, mam na imie Patrycja i obecnie jestem au pair na long island. Podczas miesiaca na zwiedzanie, chcialabym pojechac na west coast i chcialabym sie zapytac o wynajem samochodu. Czy moglabys mi podac stronke z jakiej korzystalas podczas wypadu nad Grand Canyon? ;> A dodatkowo gdzie mialyscie jakas siedzibe tam? typu hostel? pamietasz jakies namiary? ;> jade w dwie osoby, co prawda mam 20 lat ale to jest nic w USA, a druga osoba bedzie miala 24,wiec nie wydaje mnie sie,zeby byly jakies problemy z wynajeciem samochodu.
    Z gory dziekuje za pomoc,
    Pozdrawiam,
    Patrycja

    OdpowiedzUsuń
  6. Wow na koniec przeprowadzka, dobrze, że nie było to dużo wcześniej ;)
    A ilość schodów porażająca!

    OdpowiedzUsuń
  7. Rodzinki nie zazdroszczę ale jeszcze trochę wytrzymasz i koniec... :(
    A schody-MASAKRA! dobrze że długo tam nie pomieszkasz! ;p

    OdpowiedzUsuń
  8. Anula!
    Nie wiem, czy to jest odpowiednie miejsce, ale ostatnio odkopałam Twoją przedwyjazdową notatkę z marca 2011 i na co się natknęłam:
    "Cieszę się niesamowicie na ten wyjazd! Chciałabym, żeby pobyt tam okazał się czymś większym od celiku, i czymś co jest już bardzo blisko celu. Liczę też, na "odklotkowanie" się trochę. Bo ostatnio osiągam taki poziom "ciotkoklotowatości", że do MasterLevel brakuje mi tylko kota to do kupienia :]"
    Kota już masz :D Ale teraz mi powiedz, czy warto było tu przyjechać, czy nie żałujesz, czy nie masz poczucia zmarnowanego czasu? Obecnie jestem na takim etapie życia, że mogłabym się podpisać pod cytatem z Ciebie obiema rękami i nogami, więc szukam i szukam, myślę i pytam...
    JO

    OdpowiedzUsuń
  9. Kurcze, nie wierze ze wracasz do PL! Dlaczego taka decyzja jesli moge spytac? Mnie Bay Area wciagnelo jak narkotyk;) serdecznie pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń