sobota, 5 stycznia 2013

Mini-Maxi.

Dostałam nową zabawkę.
Stara poszła do kasacji.
W wyborze auta popadli ze skrajności w skrajność i tak po malutkiej Hondzie Fit kupili Honde Odyssey- Mini Vana.
To Mini jest bardzo maxi: ma trzy rzędy siedzeń, wbudowaną lodówkę i dysk twardy.
Super samochód!
W środku normlanie można chodzić jest tyle miejsca!

                                                                       ( photo: Google)


O tym jaki dostanę samochód, kiedy go kupią i co wyszło z rozmowy w warsztacie na temat naprawy starego auta  dowiedziałam się przypadkowo od dzieci.
Tak czy inaczej, mailowo poinformowali mnie, że dziś o 10 rano będę miała lekcję wprowadzającą do używania auta.
Przez cały czas myślałam, że padnę ze śmiechu.
Host pokazywał mi jak otwiera się  i zamyka bagażnik przyciskiem na kluczyku, po czym podawał  mi  go i kazał powtórzyć czynność.
To samo było z otwieraniem drzwi, ustawianiem fotela i włączaniem radia.
"Ten guzik jest do tegoooo, a ten otwiera wlew paliwa..."
I jak to mój Tata świetnie podsumował: powinnaś powiedzieć:" a u nas jak się TEN guzik naciśnie to można bardzo zdenerwować niedźwiedzia".......
Idealnie by pasowało do sytuacji.
W czasie całego "show" Młoda siedziała z tyłu i krzyczała : "ale Ania już to wieeeee, przecież jeździ już tak długo autem z namiiii"
"Ale ja mam przygotowane szczegółowe wprowadzenie, proszę mi nie przeszkadać. Będę kontynuował!"
Rozumiem gdybym przyjechała tu wczoraj i miała prawo jazdy od paru godzin, ale po 1,5 roku jeżdżenia tyyyyyle po tutajszych drogach, różnymi autami, to myślę, że taki wykład był co najmniej śmieszny i nie na miejscu.
Zwłaszcza, że właśnie jak przyjechałam to tylko dał mi kluczki w garść i bez słowa wysłał na drogę.
Wtedy by mi się przydała taka rozmowa!
Tak więc grzecznie i cierpliwe słuchałam jego przemówienia, od czasu do czasu wygłaszając komentarze typu "Wowww, that's cool, oh really? thats awesome!".
Oprócz nowego auta przedstawił mi również nowe zasady.
Było ich trochę, ale opiszę najśmieszniejszą...
Do tej pory miałam ograniczenie 75 mil odległości od domu gdzie mogłam pojechać.
I trzymałam się tego, bo dalej nie było po co się zapuszczać i limit był w zupełności wystarczający.
Jakieś pół roku temu zrobili z tego 60 mil, ale dyplomacyjnie powiedziałam, że ja bardzo przepraszam, ale inaczej się umawialiśmy i sprawa się rozeszła.
Nikt się potem nie wychylał.
A dziś weszła nowa zasada: 30mil!
Z wrażenia aż zapytałam się czy dobrze usłyszałam...
Tak, 30 mil.
W przeliczeniu na minuty jest to ok pół godziny jazdy.
Tyle co do SF.
Potem dodał, że on zdaje sobie sprawę, że już tu tyle jestem i w związku z tym mam znajomych, którzy mieszkają dalej niż 30, i na jeżdżenie do nich mam pozwolenie, bo mi ufają i jestem odpowiedzialna.
Potem  pierwszy raz usłyszałam bezpośrednio od niego, że będą mieli na wakacje nową au pair.
Bo cytuję " nowej au pair, która przyjedzie w wakacje nie będzie wolno jeździć dalej niż 30 mil".
Więc dziewczyny- uwaga, moi hości ruszają wkrótce na polowanie...
Sądzę iż będą celować w grupę 18-23 lata.
Bo jak sami powiedzieli " ja już jestem za stara, żeby mi dawać curfew".
Oni bardzo chcą mieć większą władzę nad au pair.
A szkoda, bo nie o to w tym wszystkim chodzi...


18 komentarzy:

  1. na pewno po tym przeszkoleniu czujesz się o wiele bezpieczniejsza :D

    ciekawe czy ten nowy nowy samochód ma gps który wysyła smsy, pamiętam jak mi zeszło 1 dnia zimy powietrze w kole, spanikowana, że przebiłam oponę, po powrocie do domu poinformowałam hosta, że zeszło powietrze po czym on powiedział, że już o tym wie auto wysłało smsa o.O

    Zaczęłam się zastanawiać czy mają wgląd do moich tras np. odpalają podglą GPS na ich kompie kiedy tylko chcą, nigdy się nie czepiali, ale Ty lepiej uważaj :)

    OdpowiedzUsuń
  2. o mamoooo, no co Ty?!!!! jakie szpiegostwo! :/ oj lepiej sprawdzę dokładnie w instrukcji... bo z moimi nigdy nic nie wiadomo :] dzięki za info! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. O to ja już odpadam na wstępie ;P 25 lat to stara jestem dla nich ;P

    OdpowiedzUsuń
  4. Jaki samochód, łooo! Normalnie padłam, w Polsce przecież jeździmy taczkami!

    A poważniej - kiedy byłam młodsza, poważnie interesowałam się Au Pair, wyobraź sobie więc, że przypadkowo wchodzę na bloga i trafiam! :D

    Pozdrawiam ^^

    OdpowiedzUsuń
  5. facet ma wielki problem ze sobą. swoją drogą wkurzają mnie takie niedomówienia, jedni zostawiają wszystko na karteczkach w kuchni drudzy informują między wierszami a jeszcze inni wysługują się dziećmi. zero szacunku.

    OdpowiedzUsuń
  6. Może ja tak z innej beczki, ale w sumie to chciałam Ci podziękować, że nie piszesz tylko o superlatywach bycia au-pair. Dałaś mi dużo do myślenia. ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. mega auto! ;o
    z tym instruktarzem jak masz używać auta - śmieszne ;] widzę, że Twoi hości z sytuacji na sytuację przechodzą samych siebie.. ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. myślisz, że pytanie hostów (na samym początku poznawania )czy będę miała wyznaczoną godzinę powrotu do domu jest na miejscu ? pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ana czym polega to jeżdżenie na mile ? Że oni płacą za benzynę tylko do tego miejsca czy raczej że nie możesz ruszyć się nigdzie dalej ich autem ? Ilona

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak ruszą na polowanie nowej Au Pair może wrzuć ich na listę niezbyt przyjaznych Hostów na forum, dając informacje po których ich poznamy, tak na wszelki wypadek, żeby żadna inna Polka do nich nie trafiła (bo chyba nie spodobały by się jej takie zasady i takie traktowanie)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja jestem młodą au pair i już kilka dziewczyn poznałam i tak szczerze mówiąc to te młodsze bardziej dbają o swoje sprawy i się upominają niż te "starsze". ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. dzięki za miłe słowa dziewczyny :)

    Anonimowy- jak najbardziej można pytać i to czy będzie wyznaczona godzina powrotu do domu!!
    Moja koleżanka np musi być 8 godz przed rozpoczęciem pracy w domu.
    Nie ma się co dziwić hostom- zajmujesz się dziećmi cały dzień więc chcą,żebyśmy były wypoczęte, wyspane i kontkatkujące :)
    Ale czytałam chyba na au pair forum, że jakaś dziewczyna miała curfew o 22.00 a kończyła pracę codziennie o 20.00..... :]

    Ilona- jazda na mile polega na tym, że nie mogę jeździć do miejsc położonych dalej niż 30mil od domu (w jedną stronę).
    Nawet w czasie wolnym :/

    Blueberry- wrzucę wrzucę :)

    Marta K - jak dbają to dobrze!! Ja tylko mówię o moich hostach i naszej sytuacji, bo wiem, że młody wiek przyszłej au pair będzie troszkę wykorzystany przeciwko niej.

    OdpowiedzUsuń
  13. Jezu! Daj jakieś cechy charakterystyczne tej rodziny ,żebym i ja na nich nei trafiła! aaaa

    OdpowiedzUsuń
  14. spokojnie :) jeszcze nie zaczęli szukać i nie wiem nawet czy zostaną w tej samej agencji.
    znając ich obudzą się ok lutego/marca i w razie co zawsze proście o maila do obecnej au pair i jak wylądujecie w mojej skrzynce pocztowej to dostaniecie ode mnie wiadomość, że macie uciekać :P

    OdpowiedzUsuń
  15. No a co jeśli oni np. dają maila do innej au pair albo w ogóle to będzie jakaś całkiem krzywa akcja. Jak np. danie maila do kogoś innego kto będzie się podszyła pod byłą au pairkę. Tak sobie właśnie pomyślałam, że z tymi mailami do au pairek w cale nie jest tak fajnie...

    OdpowiedzUsuń
  16. dziś spytałam hostkę prosto z mostu kiedy będą szukać nowej au pair: "w połowie kwietnia może"...biorąc pod uwagę, że ja 5.06 mówię BYE to chyba mało czasu sobie dali na wybór... ale to ich sprawa.

    jak już będę bliżej wyjazdu to podam cechy charakterystyczne, żebyście wiedzieli od kogo uciekać :P
    szkoda mi tylko dzieci, bo są na prawdę super i nie ma z nimi większych problemów. gdyby rodzice byli normalni to była by sielanka, cud, miód i orzeszki.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja to już jestem wręcz starucha i nie kwalifikuję się w ten przedział wiekowy:) Ale auto to istny apartament. Mogłabym w nim mieszkać:)Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń