niedziela, 13 stycznia 2013

365 Project. Week 2.

Tydzień nr 2.
Przepełniony choróbskami, lenistwem, nowym autem i sobotnią bombą w postaci 19-sto stronnicowego, uaktualnionego Regulaminu Host Family.
Ale o tej bombie napiszę osobno.

7/365
Pierwszy dzień oficjalnego używania nowego auta.
Przed wyjazdem do USA dostałam od Mamy św. Krzysztofa - patrona kierowców.
Mama ufa jemu, ja Mamie, więc Krzychu jeździ ze mną w każdym aucie.
Tak więc trafił i do Vana.
Niestety w sobotę dowiedziałam się, że to już koniec jego przejażdżekw, bo cytuję " we put it in the bin, because you are not allowed to place any stickers or personal items in any car".
Jakoś w poprzednich autach im nie przeszkadzał.
 Pozostawię to bez komentarza.




8/365
8.01.1935 urodził się Elvis Presley.
Pana myślę nie trzeba przedstawiać.
Uwielbiam muzykę z lat 50-60 oczywiście z nim na czele.
Dzieciaki już tak wyszkoliłam, że rozpoznają jego piosenki po pierwszych nutkach.
Raz Młody niesamowicie mnie zaskoczył gdy puściłam UB40 i ich wykonanie "Can't help falling in love",
a on do mnie: "Aniaaaa przecież to jest piosenka Elvisa, dlaczego ktoś inny ją śpiewa?!??"
Aż mi szczęka opadła.
W nowym aucie mamy taki bajer jak radio z satelity i oprócz kanału tylko na lata 50-te i osobnego na 60-te  ( :D !!!! ) znalazłam  Radio Elvis, w którym non stop lecą jego piosenki :)
Cudo!
Happy Birthday Elvis!!








9/365
Nic się nie działo.
Termofor-Day.
Nie podchodzić. Nie dotykać. Nie denerwować. Nie au pairować.



10/365
Czekałam wieczorem na Młodego po kung fu i stwierdziłam, że nie mam żadnego zdjęcia z dziś.
I wtedy spojrzałam w górę i TA DAM, zdjęcie zrobione.
Kolejny bajer w aucie.
Lusterko, w którym widać caaaaaałe długie wnętrze samochodu i wszystkie rzędy.
Super sprawa, bo w nie muszę się oglądać w czasie jazdy do tyłu, żeby sprawidzć co psotniki knują :)




11/365
Wszyscy mają grypę.
Mam i ja.
Wszyscy się szczepią i już trąbią w wiadomościach, że brak szczepionek, bo jest już epidemia zachorowań w tym roku.
Ja nie mam zamiaru, chociaż hości mnie usilnie namawiali.
Raz w roku zawsze jestem chora, więc swoje odchoruję.
Niech się organizm sam broni.
Dzisiaj mu pomagam herbatą ze świeżym imbirem, cytryną i miodem.
Niesamowicie rozgrzewa od środka.
Ok 2 cm imbiru trzeba obrać, pokroić w plasterki i zanim włoży się do zaparzacza, dobrze jest trochę zmiażdżyć, żeby herbata lepiej wchłonęła sok.
I potem trzymać w kubku ok 10 minut.




12/365
Kiedy au pair choruje?
Zawsze na weekend.
I to piękny słoneczny.
Leżakuję cały dzień i wkurzam się sama na siebie, że taka ładna sobota się marnuje.
Było tak pięknie, że wyrzuciłam na balkon kołdrę i poduszki, żeby wytłuc bakterie i, żeby wszystko wieczorem pięknie pachniało świeżym powietrzem.
Pamiętam, że gdy zrobiłam to pierwszy raz, jak tylko tu przyjechałam, to hostka byłą bardzo zdziwiona...



13/365
Chorowanie day two.
Z nudów zaczęłam sprzątać.
Nawet dobrze mi poszło.
Potem spojrzałam do mojej szafy, potem rozejrzałam się po pokoju i się załamałam...
nie wiem jak ja to wszystko spakuję w dwie walizki!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Plus buty.
Plus kurtki.
Plus pierdoły.
Plus kot.
Plus książki.
Plus prezenty.
Chyba zacznę się pakować miesiąc przed wyjazdem, żeby w razie czego drogą eliminacji wyrzucić trochę rzeczy..


15 komentarzy:

  1. W sprawie Krzycha mam pytanie: Jakiego wyznania jest hostowa rodzina? Bo może są jakiegos innego i moze nie chcą żeby dzieci widziały elementy innych wyznań. Ba! może uważają Cię za innowierce? :D POzdrawiam i byle do czerwca :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajna ta seria. A opisy czyta się z ogromną ciekawością. :)

    Pozdrawiam z chłodnej Gdyni :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Oni są żadnego wyznania do tego stopnia, że ja musiałam dzieciom tłumaczyć czemu tak naprawdę świętuje się Boże Narodzenie i kto to był św. Mikołaj. I w poprzednim aucie Krzychu im nie przeszkadzał.
    Byle do czerwca!

    Olaa- dzięki :) w sumie tak stwierdziłam, że ta seria też pokaże codzienne, nudne życie au pair :P
    A nie tylko och achy i opisy niesamowitych podróży :)

    Tęsknię już za Gdynią..... :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiara wiarą, ale że wyrzucili do kosza, to po prostu brak kultury. Wyobrażam sobie minę hostki, kiedy wyniosłaś kołdrę :D
    Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  5. dawaj post z nowym regulaminem, czuje że będzie to mocny wpis :D

    pozdrawiam cie serdecznie i wytrwałości!!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. chętnie przeczytam, co wymyślili Twoi hości ;d

    u Ciebie takie ciekawe te zdjęcia, u mnie te codzienne wychodzą strasznie nudne, nie mam co fotografować...

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam pytanie z innej beki: Czy w agencji z której wybyłas do USA byla mozliwosc wybrania sobie stanu gdzie sie chce znalezc rodzine goszczaca?

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziś nie mam ochoty z nim gadać, ale jutro się zapytam gdzie go wyrzucił. Mam nadzieję, że nie tak na prawdę do śmietnika, bo mu autentycznie coś powiem.

    supertrendygirl- post o nowym regulaminie będzie grzeczny i stonowany :P
    Wersja bez cenzury-za pół roku :P

    Anonimowy- nie mam pojęcia czy można wybrać sobie stan. Ja rodzinę dostałąm po koleżance, więc nie miałam normalnego au pair roomu.

    OdpowiedzUsuń
  9. A czy masz o wiele więcej rzeczy niż przed kilkoma miesiącami? Ja osobiście nie mam pojęcia jak się spakuję wyjeżdżając od host familki więc staram się o tym nie myśleć.

    OdpowiedzUsuń
  10. w pudła i do boju! bede wyczekiwała postu dot regulaminu. pozdrawiam!;)

    OdpowiedzUsuń
  11. ja się zawsze pakuję miesiąc przed i zawsze tylu rzeczy muszę się pozbyć :<

    OdpowiedzUsuń
  12. Kto to Elvis? Żartuję, też uwielbiam Elvisa, strasznie lubię - Lonesome tonight, suspicious minds, devil (coś tam, nie pamiętam) och i in the ghetto- nie wiem czemu, ale jakoś do zimy mi to pasuje...idę sobie, idę, pada śnieg, a Elvis śpiewa mi w uszach- poor little child is born in the ghetto- to wydaje mi się to takie smutne, ale i jednocześnie piękne ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Wiem, że to pewnie drogo wyjdzie ale może byś sobie jakoś pocztą wysłała do Polski część tych rzeczy?
    Ewentualnie może dokupienie bagażu w samolocie? Ewentualnie może cały samolot? (przepraszam nie mogłam się powstrzymać XD)

    OdpowiedzUsuń
  14. Marta- no mam więcej rzeczy :] bo dupsko urosło i trzeba było szafę całą wymienić :P

    Paula- a faktycznie in the ghetto takie zimowe jest :)

    E. - z samolotem trafiłaś w samo sedno :D no bagaż i tak jeden dokupię (100$ ałć! ) a resztę się zobaczy. wysyłać nie chcę, bo u mnie poczta ciągle gubi listy ode mnie, więc nie chcę ryzykować.

    OdpowiedzUsuń