wtorek, 25 października 2011

Pani Hilary.

Nie Clinton.
Żona tego Hilarego co okulary zgubił.
Ale on je znalazł na nosie.
Moich tam na pewno nie ma.

A były na trasie drzwi wejściowe - mój pokój.
Po drodze wstawiłam pranie i pogłaskałam kota.
Położyłam się spać.
Wstaję za dwie godziny, a okularów nie ma.
Zniknięcie całkowite.
PUFFF!

Przetrzepałam pranie.
Przetrzepałam kota.
On był jedynym świadkiem.
Nic się nie dowiedziałam.
Nie drgnął nawet wąsem.

Fatalnie, bo to te przeciwsłoneczne z korekcyjnymi szybkami.
W Kaliforni rzecz niezbędna.
Bo nawet jak słońca nie ma, to jest i razi.
Tu i mgła razi.


I tak razi mnie już dwa tygodnie, bo okularów jak nie było, tak nie ma.
Dzieci zmotywowałam dużymi lodami dla znalazcy.
Nie pomogło.
Dla lodów by wymiękły, więc to znaczy, że one ich nie zabrały.

Może powinnam kota Whiskasem przekupić?

Postanowiłam więc zrobić takie magiczne przeciwsłoneczne tu.
No nie udało się.
Nie mam recepty --> okulista od recepty kosztuje majątek--> majątku za okulistę nie pokrywa ubezpieczenie --> okulary nawet z receptą kosztują najmniej 150$ --> nie mam 150$ na okulary.

Niestety biznes okularów przeciwsłonecznych  w Kaliforni jest potężny, bo to nie co w PL, że nosi się je przez góra dwa miesiące.
I nie ma taniego Fielmann'a czy Vison Express, że robią badanie za 1 zł albo nawet za darmo.

No więc co zrobiłam?

"Mamoooooooo....."

I Mama poszła z misją do Fielmann'a, gdzie robiłam poprzednie okulary.
Zrobią mi takie same za 79 zł, bo mają taką promocję. http://www.fielmann.pl/okulary/modne_okulary.php.

Haczyk jest taki, że można wybierać tylko z oprawek za 19.50.
A oprawki za 19.50 są malutkie, cieniutkie i nie przypomniają okularów przeciwsłonecznych.
Te co ja miałam, były największe.

A wracając do misji.
Zrobią mi takie same szkła, tylko nie mają już czarnych oprawek...zostały im tylko różowe.
Wszyscy wiedzą jak bardzo u-wiel-biam ten kolor.
Czujecie ironię?
To dobrze.

Będą więc słitaśne, ruszoffiutkie okularaski.
I chyba będę musiała do nich robić dzióbek na zdjęciach.

Damy radę.

Mogę się założyć, że jak mi Mama przyśle te ruszoffiutkie to kot do tego czasu wymięknie i powie gdzie przetrzymuje moje czarne.


5 komentarzy:

  1. Nie dobry kotek ;]
    fajne zdjecia ;] jak gangsta!:D
    będzie dobrze! pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Znam ten ból. Niedawno rozwaliłam swoje okulary. Zwykłe. Zapas soczewek się skończył. Bida. Zamówiłam nowe na "okularywsieci.pl". Przyszły w tydzień. Cena 77$ z przesyłką. Wiadomo jak to jest z wybieraniem przez internet... Idealne nie są ale przynajmniej ślepa nie chodzę i zawsze o połowe taniej niż w jUeSejjjj
    Sake

    OdpowiedzUsuń
  3. miałam w planach kupić sobie takie okulary ale jak to bywa, moja wada wzroku jest za duża i nie mogę takich posiadać.. a Twoje znajda się gdy nie będziesz ich szukała.

    OdpowiedzUsuń
  4. 77$ z przesyłką? to i tak nie dużo.

    Marta- to wtedy nie możesz w ogóle nosić przeciwsłonecznych? czy tylko soczewki plus zwykłe ciemne?

    OdpowiedzUsuń
  5. Jako wyspecjalizowany detektyw wnioskuję tak jak Ty, że był to kot-złodziejaszek! :)
    Mi 2 tygodnie zajęło rozwiązywanie zagadki...a mianowicie jakim cudem tłuczą się kubki i znajdują na środku pokoju...
    Myślałam, że to dzieci sobie żarty robią....a host myślał, że ja je tłukę...
    Aż tu pewnego dnia nakryłam mojego hamerykańskiego psa ja kończył zjadać szklany kieliszek do wina!
    Takie miał zachcianki... :P

    OdpowiedzUsuń