wtorek, 21 czerwca 2011

Empire State of Chmury, plus szkolenie dzień 3

Ale ten czas zasuwa! Jestem w USA już 2 tyg :D I wsytd deczko, bo nadal opisuję pierwsze dni, zamiast pisać na bieżąco :]  Dziś przedostatni post z cyklu "Było minięło".


Szkolenie ostatniego dnia było nudne, bo babeczka, która miała zabawanie opowiadać, niestety rozchorowała się i zamiast tego puszczali nam 'wideło'.
ZZzzzzZZZz wszyscy śpią.
Jak już się obudziliśmy na koniec zajęć to nasz dream team postanowił zaatakować Empire State Building.
Zapłaciłyśmy 20 $ za wjechanie na nie najwyższe piętro. Na iglicę wjazd kosztował 15$ więcej.
Mary Poppins nie stać na takie luksusy.
A na górze klops.
Klops miał postać szarych, chmur i mglistego powietrza zakrywającego widok za 20dolców.







 Zamulony klops na tle zamulonego Central Parku:




Macy's i nasz hotel:



Klocki Lego:



Czy to Wam nie przypomina wnętrza twardego dysku? :]




Nasz Dream Team na tle niezamglonego plakatu:


I najbardziej czadowa rzecz z całej wycieczki:

Wrzucasz list byznesowy na 101 piętrze i on leci ścianami do piwnicy do działu pocztowego! :D


Jak zjechałyśmy na dół to przepuściłyśmy atak na sklep z koszulkami i pamiątkami.
Tak nas to pochłonęło, że gdy zachciało nam się wyjść to pojawił się kolejny klops. Zaczęło lać :]
Więc weszłyśmy do knajpki koło sklepu, żeby coś zjeść. Było to coś w stylu sałatkowego fast foodu.
Ja byłam zachwycona.
Obiekt mojego zachwytu:



Bazylia, sałata, orzeszki, jabłko, suszone coś, ser pleśniowy i parę innych rzeczy polanych sosem vinegret z granatu! PYCHA!


Jak skończyłyśmy jeść to akurat przestało padać więc na sucho doszłyśmy do hotelu.
Pobudka o 3.00 w nocy na samolot i sruuuu do CA!

Good Night New York. 


.

8 komentarzy:

  1. Nie ma źle :) i tak na bieżąco uzupełniasz nam relację z dokładnym opisem - co myślę - wszyscy doceniają :) dzięki!
    No sama nie mogę uwierzyć,że już jesteś 2 tyg. w USA, dopiero się szykowałaś do wyjazdu...
    Zdjęcia z budynkami domków faktycznie przypominają klocki lego - mi zaś przypomina się moje dzieciństwo, kiedy godzinami coś tam budowałam :P Twoje komentarze do fotek są takie trafne! a czytając notki zawsze mam uśmiech na twarzy

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak , jest dobrze!:D Klocki lego i twarde dyski hehe :D I uwielbiam ta koszulkę Boskie jest to zdj w tej koszulce !!! takie oczy wyraziste wyszły i ten uśmiech!! to pięknie , pięknie :)
    Pozdrawiam!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. ah, ta koszulka kupiona w NYC :)

    OdpowiedzUsuń
  4. No to ja też muszę się pochwalić, że też jestem w posiadaniu takiej pięknej koszulki :) rok temu kuzynka była tak dobra i mi przywiozła...mam nadzieję, że następną kupię sobie sama właśnie w NYC :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Oh szczęściary !!! To ja się nie pogniewam jak mi jedną taką prześlecie...wiecie wczoraj miałam urodziny to akurat świetna okazja.. to co moge juz podać adres?:D

    Ale naprawdę,świetna jest:D

    OdpowiedzUsuń
  6. Madzienka- bez tej koszulki nie mogłabym wyjechać z NY! Toż to obowiązek jest, żeby ją posiadać :)

    Martyna- najlepsze życzenia prosto z CA!!! STO LAT STO LAT! :D Ale nie ma mowy o wysyłaniu koszulek! Sama musisz po taką przyjechać :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziękuje bardzo!!! No dobra ,przyjade , ale teraz jescze za młoda jestem niestety , za 3 lata się zjawie!:D Miejmy nadzieje.

    OdpowiedzUsuń
  8. To już 2 tygodnie? :O A jeszcze pamiętam jak odliczałaś do wyjazdu, czas leci stanowczo za szybko :P

    OdpowiedzUsuń