czwartek, 10 maja 2012

Ale jazda! vol. 1

Dziś będzie post edukacyjny.
Samochodowo-edukacyjny, bo auto w stanach rzecz niezbędna.
Bez niego ani rusz.
Chyba, że się mieszka w samym centrum wielkiego miasta,,
Ale w sumie to wtedy jest też ani rusz: "ani się ruszysz w tym korku".
Ja w samochodzie spędzam dziennie ok 4 godz.
A dupsko rośnie...
Samo zwiezienie dzieci do szkoły plus powrót, plus odebranie ich i dowiezienie do domu to w sumie 2,5 godz.
Jak dobrze pójdzie bez korków.
W jedną stronę mam 10 mil więc: zawieźć, wrócić, pojechać, odebrać to daje x4= 40mil, czyli 65 km.
Na samą szkołę!
To jak z Gdyni na Hel.
Z Warszawy do Garwolina.
Z Krakowa do Rabki albo do Mysłowic.
I tak 5 razy w tygodniu.
Plus po szkole trzeba porozwozić towarzystwo po dodatkowych zajęciach co daje dodatkowo ok 15 mil (24km).
Bywa, że jak jest mega napakowany dzień to spokojnie 100 km robię.
A dupsko rośnie...
Ale nie o dupsko mi tu chodzi.
Otóż chciałabym wyliczyć parę rzeczy, które są istotne w ruchu drogowym w CA, i które może ułatwią świeżynkom poruszanie się na amerykańskich ulicach.
Bo jeśli się do wszystkiego zastosujemy to obędzie się bez stłuczek, bez mandatu i ogólnie ułatwimy sobie czas spędzony w samochodzie, a w USA trochę go będzie.
Dziś część pierwsza, bo jest tego sporo, a chcę to ładnie, poetycko opisać.



ROZDZIAŁ PIERWSZY.
O ZATRZYMYWANIU SIĘ.

Po pierwsze primo.
Można skręcać w prawo na czerwonym.
Tak wiem, dziwne.
Ja dopiero po dwóch tygodniach tutaj dowiedziałam się dlaczego niektórzy na mnie trąbili jak nie jechałam i grzecznie na prawym pasie czekałam na zielone.
Przy tym skręcaniu oczywiście  najpierw trzeba się zatrzymać, uważnie rozejrzeć i dopiero wtedy jadymy.
Na niektórych skrzyżowaniach jednak jest taki znak:

No to wtedy nie można :)


Po drugie primo.

Skrzyżowania równorzędne ze STOPem.


BARDZO popularne w USA.
Wygląda to tak, że mam znak STOP z 4 stron i ruch odbywa się na zasadzie: kto pierwszy ten lepszy.
Zasada te obowiązuje również, gdy zepsute światła drogowe migają na czerwono lub żółto.
Jeśli jest to małe, nieruchliwe miejsce to jest oczywiście prosto, bo bardzo łatwo jest ogarnąć trzy pozostałe samochody i zobaczyć,  który zatrzymał się pierwszy.
Gorzej jak jest parę pasów i np. 6 innych aut.
Tak ciekawie jest w moim miasteczku, na  głównym skrzyżowaniu, gdzie światła często się psują.
Tam zazwyczaj jest więcej niż 6 samochodów..


Niezły kocioł. Oczy dookoła głowy. I zgadywanie, który samochód zatrzymał się sekundę przede mną, a który po mnie.
Co najlepsze: nigdy nikt na nikogo nie trąbi, każdy spokojnie czeka na swoją kolej, nikt nie macha w obraźliwych gestach do innych.
Nie ma tak, że wszyscy na raz wjeżdżają na skrzyżowanie i klops.
Zawsze, gdy ta sytuacja ma miejsce i to w godzinach szczytu, nie mogę wyjść z podziwu jak  ruch płynnie przebiega.
Bez żadnego problemu.
I od razu przypomina mi się artykuł, w którym pomysł wprowadzenia tego typu skrzyżowań na obrzeżach Gdańsku, został zmiażdżony i wyśmiany przez internautów.
Osobiście również nie wyobrażam sobie tego w Polandii.
Nie ta kultura jazdy. Niestety.
I raczej nikt nie zaprzeczy.
Przykro mi, ale widzę to tak:





Trzecie primo.
W USA często odlicza się, jak to fajnie nazwał Ross w "Friends": Mississipply.
Czyli: One mississippi, two mississippi itd.
Chodzi o to, że czas w jakim to wypowiadamy równa się jednej sekundzie, i w ten sposób można łatwo równomiernie odliczać czas.
No więc mississipi do zatrzymania samochodu ma się tak, że prawidłowe zatrzymanie na znaku STOP powinno trwać minimum One Mississippi.
Żeby dokładnie ocenić, kto był pierwszy.
Żeby oszacować niebezpieczeństwo.
Żeby nie dostać mandatu.
A mój host takowy właśnie za nieodliczanie dostał.
Bo policja się czai jka ten czajnik za równorzędnymi skrzyżowaniami i czyha.
I patrzy kto tylko muśnie hamulec, zwolni do 1mph i będzie udawał, że się zatrzymał.
Bez litości. 250 dolarów.
Więc radzę odliczać..





Po czwarte.

Jeśli gna straż pożarna, karetka, policja lub cokolwiek co ma światełka na dachu i hałasuje to robimy PULL OVER, czyli zjeżdzamy na bok i się zatrzymujemy.
W mieście należy uważnie się rozglądać i patrzeć na którym pasie jedzie pojazd, bo od tego zależy czy musimy zjechać na bok czy mamy stanąć.
Gdy jesteśmy na autostradzie to należy zjechać na prawo i zwolnić.
Na drodze do szkoły młodych jest szpital, więc mam okazję często przepuszcząc karetki  i również za każdym razem jestem pozytywnie zaskoczona jak ludzie reagują.
Ostatnio byłam blisko dużego skrzyżowania i usłyszałam karetkę.
I mimo, że było zielone światło nikt nie śmiał wjechać na to skrzyżowanie.
Wszystko zamarło, jedynie samochody obok mnie zjechały na bok by przepuścić ambulans.
Dopiero jak on przejechał na bezpieczną odległość ruch wrócił na drogę.
I nie ma polskiego zwyczaju, że gnamy za karetką, bo ona robi fajny, pusty pas za sobą :]




Po piąte.
School Bus.
Jeśli ma wystawiony znak STOP i migające światełka nie wolno dookoła niego jeździć.
Gdyby ktoś jednak bardzo chciał to przyjemność kosztuje 250$.
Tak więc zatrzymujemy się i czekamy cierpliwie aż milion dzieci z niego wysiądzie.
Albo i dwa  miliony.




Po szóste.

Zatrzymywanie się dłuższe, czyli parkowanie.
Znaków na ograniczenie parkowania jest tysiąćpięćsetstodziewięćset.
Do tego są jeszcze koloru krawężników:
czerwony: nawet nie podchodź!
żółty: hop z i hop do samochodu w celu wyrzucenia pasażera lub czegoś i nie może to zająć więcej niż 3 minuty.
biały: hop z/ hop do plus występują inne ograniczenia w postaci godzin, lub specyfikacji miejsca, przed którym ów krawężnik jest.
zielony: ograniczenia czasowe, z reguły w minutach
niebieski: tylko inwalidzi

Do limitów czasowych podchodzi się tu bardzo serio, o czym może świadczyć chociażby opisany już wcześniej mandat za moje 11 minutowe spóźnienie.
Więc jeżeli jest napisane, że ten parking jest na 27 minut, to radzę wam tam być już po 25 min.
Tak na wszelki wypadek jakby policji zegarek szybciej chodził.





Koniec części pierwszej.
CDN....



CZĘŚĆ DRUGA: Ale jazda! vol 2
CZĘŚĆ TRZECIA: Ale jazda! vol 3

9 komentarzy:

  1. Super wskazówki, i jak zwykle podane w niezwykle zabawnej formie.:) Przydadzą się na pewno.

    OdpowiedzUsuń
  2. Super xd dzięki za pomoc.Na pewno się przyda :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ależ się uśmiałam gdy przeczytałam o karetkach:)
    Jeżdżenie za karetką to jest NIC! Ja byłam świadkiem( autentycznie!) jak kobita zapitalała przed karetka!! Wszyscy ustępowali droga pusta, a ona gnała jakby ją kto gonił i ani myślała zjechać :)A karetka za nią:)
    Wrażenia bezcenne!:)

    OdpowiedzUsuń
  4. szkoda, że na polskich drogach nie obowiązuje żadna kultura:P

    OdpowiedzUsuń
  5. Porady bezcenne, szczególnie, jeśli komuś jazda po US funduje bezsenne noce. Zamartwiam się od kilku dni jak ja bidulka tam sobie poradzę :<.
    Czekam na następną część poradnika jak jeździć, żeby 12 miesięcy przejeździć bez mandatów, stłuczek, etc.

    OdpowiedzUsuń
  6. a patrz, mnie mississipi nikt nie uczył no... Dzięki Bogu jeszcze mandatu nie dostałam

    OdpowiedzUsuń
  7. ale się uśmiałam,
    nie ma co, codziennie masz mase wrażeń!
    przynajmniej nie ma monotonii :))
    ale z pewnością driver z Ciebie pierwsza klasa, skoro masz tyle praktyki:)))

    jeszzcze tu wrócę-warto :)))
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Więcej, więcej - czekam na pozostałą część!

    Może za 40 lat, jak przyjedzie do nas trochę zachodnich europejczyków ze swoą kulturą to i w Polandii będzie miło na drogach ;x

    OdpowiedzUsuń
  9. Twoje wskazówki rozwiały już kilka moich wątpliwości co do jeżdżenia w USA, co, jak i kiedy. A dzisiaj wypróbowałam nawet w moim mieście metodę 'ONE MISSISSIPPI' hahah. Czekam z niecierpliwością na vol. 2 :D Pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń